Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kali jeść Kali spać

Podzieliłam się ostatnio ze znajomą pewną informacją, której źródłem był wszechobecny internet. "-może jest fejkowa*", "-jaka??" "- nieprawdziwa, zmyślona". No to rozumiem, fejku niekoniecznie, podobnie jak ostrzeżeń przed spojlerem na stronach filmowych, gdzie mi kojarzy się wyłącznie z częścią samochodową. Idę do sklepu a tam czeka na mnie smofi, do złudzenia przypominające koktajl, ale odpowiednio przez tę dziwną nazwę droższe. Pizza i kebab jakoś się już przyjęły ale zaczyna być modna szoarma przez każdego sprzedawcę inaczej wymawiana, tak, że do końca czasem nie wiadomo czy to o to chodzi. Restauracyjnie aperitif jest nam już znany, niemniej warto wiedzieć czym jest amis busz i że tym się człowiek nie naje do syta. Przekąska brzmiałoby przecież trywialnie, kiedy się podaje  mus homarowy z kozim serem i konfiturą z pomidorów.  W świecie mediów społecznościowych zawrót głowy, począwszy od lajkowania przez subowanie, do czilałtu i różnych skrótów myślowy...

Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy

Kiedy w sobotę rano przeczytałam w internecie wiadomość o śmierci Kory w pierwszym momencie pomyślałam sobie, że to być może kolejna nieprawdziwa informacja rozpowszechniona w internecie, dopiero potwierdzenie z kilku źródeł dało mi pewność. Przecież nie tak dawno temu przeczytałam, że zmarł Tadeusz Sznuk, podczas gdy on sam we własnej osobie prowadzi nadal, z wrodzoną elegancją, jeden z nielicznych teleturniejów w którym liczy się jeszcze wiedza. Nic więc dziwnego, że do wszelkich informacji publikowanych w sieci podchodzę z rezerwą i przede wszystkim na wstępie poddaję w wątpliwość wszystko co w nich podano. Skąd ten sceptycyzm? Zdaje się żyjemy w czasach, kiedy w wątpliwość poddaje się wszystko i wszystkich. Nie tylko w sieci, gdzie najłatwiej o anonimowość i nikt już nie bierze odpowiedzialności za słowa. Bardzo łatwo rozpowszechnić każdą informację, a czytelnicy zdaje się przestali być już krytyczni wobec ogromu śmieci jakie krążą po internecie. Jedni przyjmują wszystko za "a...

między ciszą a ciszą

W popularnych mediach społecznościowych często znajduję obrazek/zdjęcie z dość poważną i smutną sentencją mówiącą o tym, że człowiek w grupie ludzi czuje się samotny. Osamotniony. Nie ma wątpliwości, że stan taki jest trudny, przygnębiający i depresyjny. Z drugiej strony współcześni ludzie jak ognia boją się ciszy, boją się pobyć samemu ze swymi myślami, ze sobą, boją się chwil samotności, chociaż tylko pozornej. Dobrze czasem pobyć samemu.. I w ciszy. W umyśle otwierają się wszystkie szufladki, myśli, wspomnienia, słowa, uczucia mieszają się ze sobą płynąc wolno przez naszą świadomość, układając się w niezwykły kalejdoskop skojarzeń, faktów i marzeń, odbiegając czasem bardzo daleko od rzeczywistości. Brak skupienia na jakimś konkretnym temacie owocuje najróżniejszymi, wręcz zaskakującymi skojarzeniami, tak że na końcu tej drogi trudno dojść początku. Można bezkarnie wyobrażać sobie i przeżywać najbardziej fantastyczne, frywolne i nieprawdopodobne scenariusze swojego życia. Można się ...

wsi spokojna, wsi wesoła

Za sprawą telewizji przyzwyczailiśmy się do widoku odmienności kulturowej, zyciowej, do inności w ogóle gdzieś daleko poza granicami naszego kraju, gdzie podróż zajmuje wiele godzin lub dni a ludzie mówią dziwnymi jezykami. Jeżeli jednak jedzieny kilkaset kilometrów w obrębie naszego kraju przekonani jesteśmy że niczego nowego nie doświadczymy. Mazury. Świat zupełnie inny niż ten, który oglądam na co dzień. Inna mentalność, styl życia, mowa i zwyczaje. Tutaj panuje przyroda, nie beton i szkło. Kilka większych miast które nie chcą się wywyższać i pozostają połacią niewysokich domków, zabytkowych kościołów i budynków pamiętających jeszcze czasy Krzyżaków. Poza tym niezliczone łąki, pastwiska i pola, wsie wtulone pomiędzy wzgórza i jeziora, ciche i spokojne. Okolica cudna i malownicza. Pagórki i wzgórza w ogromnej liczbie, jakby Stwórca początkowo zamierzał tutaj osadzić Tatry, ale prędko się rozmyślił. Zmył wodą swoją misterną pracę, wygładzając i wysubtelniając krajobraz i zostawiając ...

luźne Polaków przy grillu rozmowy...

 - O! Kochana jak miło Cię widzieć i że nas zaprosiłaś, wiesz, strasznie się cieszymy, już dawno Was tutaj nie odwiedzaliśmy.  - W zeszłym tygodniu byłaś Halinko...  - No, ale tak służbowo można powiedzieć, u wnuczka, a tak, żeby na grilla, czy coś to już dawno i o!! Janinka jest też i Zbysiu! Zbysiu, a ty jakby tych włosów coraz mniej i ..  - Mamo tam sobie może usiądź, tam jest cień, będzie Ci wygodniej  - ...ślicznie ci w tym niebieskim Janinko! Tak, tak, ja może do cienia, ale tatę, tatę koniecznie też do cienia, wiesz, że on nie może tak na słońce się wystawiać  - Halinko ja sobie obok Zbyszka, wiesz, usiądę, my tutaj mamy własne tematy  - Jakie własne?! Razem siedzimy, razem mamy tematy, chodź tutaj koło mnie, potem nie pilnujesz ile już wypiłeś, wiesz, że wątroba ci nie służy  - A kto powiedział mamo, że pić będziemy, my bardziej na grilla was...  - No ale to nic?? Nic a nic? No, zresztą, wy zapraszacie, wy częstujecie... A to ...

śląska sobota

Kilka lat temu Kabaret Młodych Panów w skeczu "Opowieści Biblijne" opisał taką scenkę: "I uderzył Mojżesz w Zalew Goczałkowicki i pół Śląska nie miało wody. A była to sobota.". Śmiali się tylko Ślązacy. Bo trzeba się na Śląsku urodzić i wychować aby poczuć i poznać czar śląskiej soboty - dnia niezwykłego i ekscytującego! Trochę sama pamiętam z dzieciństwa a trochę znam z opowieści rodziców, ale sobota była dniem wielkich porządków, prania i kąpania. Z rana robiło się pranie i zakupy "na niedzielę" - zapas chleba, piwa, papierosów, wszelkich innych rzeczy, bo w sobotę sklepy czynne były do 13 a w niedzielę wcale i - o dziwo - nie było to głównym tematem wiadomości! Pranie robiło się na tyle wcześnie, żeby zdążyło wyschnąć do wieczora, na niedzielę musiał być porządek a pranie uprzątnięte. Pospolitym ruszeniem każdy dostawał jakieś zajęcie i przyczyniał się do realizacji sobotniego planu. Obowiązkowo ścierało się kurze z wszelkich mebli i wszystkiego co stał...

chciałbym być sobą

...czyli kim?  Kto może powiedzieć, że jest po prostu sobą, takim jak chce, czuje, jak mu się podoba i może sobie na to pozwolić? Kto to jest ta JA prawdziwa i własna, która mówi: jestem sobą i nikim innym? Co oznacza w ogóle bycie sobą? Wyrwanie się z pewnych zasad zachowań, przymusów, nakazów i zakazów, "wypada" i "nie wypada", można, trzeba, nie wolno? Swobodne nieskrępowane zachowanie? Czy bycie sobą oznacza, że można mówić i robić co się chce i czy wtedy jest się szczęśliwym? Bo tęsknota do bycia sobą oznacza chyba pewne poczucie dyskomfortu osoby wciśniętej, wpasowanej w jakąś rolę społeczną, życiową, w pewne realia, które wymagają określonego zachowania. Czy pozbawieni wszelkich zasad i obowiązków i oswobodzeni z wszelkich powinności potrafilibyśmy zacząć zachowywać się zgoła odmiennie i z tej całkowitej swobody skorzystać, czy tez zasady i konwenanse są tak głęboko wrośnięte w naszą ludzką osobowość, że nie potrafimy się ich pozbyć? Być może marzenia o byci...