Tam, gdzie szerokie ramiona Zbiegają się łukiem do mostka Tam kończy się mój ból, Mój strach, przerażenie i troska. Tam, gdzie pulsują skronie Pod ust delikatną powłoką Tam jest moje zacisze Osłonięte warownią wysoką. Tam, gdzie plecy szerokie Wprawiają w ruch wszystkie mięśnie, Tam chcą spoczywać me piersi W pięknym, bezpiecznym półśnie. Tam, gdzie na dłoni szorstkość Odbija się echem wysiłku, Chce leżeć dłoń moja brzydka Jak w cichym, bezpiecznym przytułku. Tam, gdzie się niebo odbija Błękitem, szarością i blaskiem, Tam łamie się kra Mojej niewiary z trzaskiem. Tam, gdzie mnie zapach otula piżmowym, mdłym aromatem, Tam moja kobiecość się staje Erotycznym wręcz poematem. Czuć pocałunek na ustach Dotyk, co pieści ciało, To czuć, że się jest przez minutę Piękną i doskonałą.
"Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa" /J.Słowacki/