Przejdź do głównej zawartości

między ciszą a ciszą

W popularnych mediach społecznościowych często znajduję obrazek/zdjęcie z dość poważną i smutną sentencją mówiącą o tym, że człowiek w grupie ludzi czuje się samotny. Osamotniony. Nie ma wątpliwości, że stan taki jest trudny, przygnębiający i depresyjny. Z drugiej strony współcześni ludzie jak ognia boją się ciszy, boją się pobyć samemu ze swymi myślami, ze sobą, boją się chwil samotności, chociaż tylko pozornej.
Dobrze czasem pobyć samemu.. I w ciszy. W umyśle otwierają się wszystkie szufladki, myśli, wspomnienia, słowa, uczucia mieszają się ze sobą płynąc wolno przez naszą świadomość, układając się w niezwykły kalejdoskop skojarzeń, faktów i marzeń, odbiegając czasem bardzo daleko od rzeczywistości. Brak skupienia na jakimś konkretnym temacie owocuje najróżniejszymi, wręcz zaskakującymi skojarzeniami, tak że na końcu tej drogi trudno dojść początku. Można bezkarnie wyobrażać sobie i przeżywać najbardziej fantastyczne, frywolne i nieprawdopodobne scenariusze swojego życia. Można się z kimś pokłócić wyrażając wszystko, co nam leży na sercu bez konieczności ranienia tej osoby. odbyć wiele rozmów na które w rzeczywistości brakło nam okazji lub odwagi. Puścić wewnętrzne radio wspominając ulubione melodie i piosenki.
Cisza działa zbawiennie na zmysły. Można patrzeć nie widząc i jednocześnie dostrzec rzeczy skryte dotąd dla naszej percepcji. Szczegół, detal, ułamek sekundy wrażenia, którego można doświadczyć tylko w pełnym zanurzeniu w cisze, w swoje jestestwo, w świat i otoczenie. Wyłącza się na chwilę tryby żony/męża/pracownika i będąc wyzwolonym od tego wszystkiego zaczyna się odbierać rzeczy i wrażenia dotąd spychane na dalszy plan. Po pewnym czasie przebywania w ciszy zaczyna ona wybrzmiewać kawalkadą cudnych dźwięków, jakie do tej pory nie docierały do naszych uszu. Szumy, skrobania, ćwierkania, tykania, odległe głosy ulic, ludzi, ich rozmowy, odgłosy samolotów, pojazdów, przyrody i działalności człowieka, wszystko przeplata się ze sobą tworząc ciszę.  Czas przez chwilę nie ma znaczenia, czy minęło 5 minut czy godzina... Błoga cisza odbiera ochotę na rozmowę z kimkolwiek i na jakikolwiek temat, dobrze nam z przywilejem nie otwierania ust. Nie ma takiej potrzeby, zresztą, całą energię pochłaniają uganiające się za sobą myśli i na rozmowy już jej nie starcza. Oczyszczenie zmysłów z codziennego bombardowania ich wielością środków przekazu pozwala im zregenerować siły, odnaleźć punkt zero. Skalibrować się. Pięknie śpiewał o tym Grzegorz Turnau "cisze wplatam we włosy i na palce nawlekam..." Na co dzień spychana na dalszy plan, kiedy zwrócić na nią należną uwagę staje się prawie zmaterializowanym bytem, namacalna, ciężka, siedzi obok nas w fotelu. Współczesnego człowieka cisza przeraża, a przecież jest piękna i potrzebna, dla psychicznej równowagi, dla oczyszczenia, tylko w ciszy można dotrzeć w głąb siebie, zobaczyć siebie takim, jakim się jest naprawdę. 
"Między ciszą a ciszą sprawy się kołyszą 
Czasem trwają w bezruchu, klepią się po brzuchu 
Ale czasem i one Lecą jak szalone Wystrzelają w przestworza I spadają do morza "/M. Zabłocki/

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bez Ciebie

Było mi łatwiej nie pamiętać  bliskości Twoich szerokich ramion mapy pieprzyków na Twoich plecach  zagłębienia obojczyka linii szyi znajomej jak droga do domu Było mi łatwiej bez dotyku, zapachu bez znajomego uścisku  z pustym miejscem na plecach po Twoich ciepłych dłoniach  ...Niż z tym jednym przytuleniem Wróciła jak trzaśnięcie biczem pamięć o wszystkich chwilach spędzonych w tych ramionach o wszystkich tańcach z twoją dłonią na moich plecach, o gęsich skórkach pod twoimi palcami o małych i wielkich rozkoszach kiedy byłeś tak blisko Wróciły jak pazury lwa rozszarpujące zwierzynę  wszystkie ciche dni, wyrzuty wilgotne od łez oczy zagubione spojrzenia szukające stabilizacji lęk i niepewność przed tym co ucieka wzajemne pretensje, coraz głębsze rany i głuche milczenie, które tylko dzieli Nie chcę ich pamiętać  boli moja wina błędy i pomyłki uderzają w twarz coś było i uparcie tego nie ma jak człowieka w tym słynnym wierszu Szymborskiej  myśmy też umarl...

Anioł śmierci

Zabiłam już w sobie kilka razy ochotę na życie. Odbudowuję ją później mozolnie, kawałek po kawałku, składając dobre słowa jak cegły ocalałe po detonacji. Na nowo, od fundamentów buduję mury pewności siebie, radości z każdego dnia, ochoty na kolejny świt i wiary w to, że ten świat jest lepszy od tego po drugiej stronie. Czytam mój list do taty, próbuję odnaleźć siebie w tych słowach pełnych pewności i stanowczości. Teraz, kiedy znów zabiłam w sobie chęć do życia. Zabiłam milion razy setki pomysłów na siebie. Na piękno, zdrowie, dobre samopoczucie. Na ćwiczenia, spacery, rozwój i dobrostan. Zachłysnęłam się na chwilę i wyplułam z obrzydzeniem. Odrzuciłam, najdalej jak można, odwróciłam się plecami, udaję, że nigdy ich nie było. Żal przyćmiewam kolejnym papierosem, topię w perlistym prosecco, zagłuszam zbyt głośną muzyką. Nie patrzę w lustro, nie staję na wadze, nie chcę widzieć wszystkich wad i niedoskonałości. Nie potrafię spojrzeć na siebie inaczej, jak tylko z mocnym wyrzutem.  Za...

Wiedźmy też czasem płaczą

Wiedźmy też czasem płaczą. Z nieustalonego żalu za wolnością, nieskrępowaną i dziką, targającą włosami na wietrze. Taką, która wymiata z duszy niepokój, ból, troskę i smutek. Z tęsknoty za najczulszym dotykiem. Cichym w urwanym oddechu, w szepcie, w gęsiej skórce na plecach.  Z ciężaru wspomnień kładących się cieniem na każdym dniu. Ciążących ołowiem win, raniących kolcami kłótni, ziąbiących obojętnością wygasłych uczuć. Z bólu trącanych wzruszeniem strun duszy. Katując się dźwiękami szarpiących serce nut, rozdrapując stare zaschnięte rany do świeżej krwi. Z nadzieją, że jej czerwień i ciepło obudzą cokolwiek do życia. Z powodu pustych, nic nie wartych słów rzucanych na wiatr. Cichych obietnic zawartych w spojrzeniach, z których nie został już ślad. Nadziei, zdeptanych przez chichoczący los. Z powodu każdej błahej sprawy, co urasta do rangi tragedii. Siada na barki i pochyla w bezradności ramiona.  Z powodu każdego upadku, którego nikt nie może zobaczyć, z którego trzeba się p...