Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z stycznia 21, 2026

Babcia Broncia kulinarnie

Babcia lubiła pasztet. Ale po kolei. Lepiej pamiętam śniadania dziadków z okresu letniego, kiedy nie chodziłam do szkoły i często im towarzyszyłam. Byłam też dostarczycielem porannych bułek trzy razy w tygodniu. Jeździłam po niego niedaleko, za las do sklepu. Pani Ela miała sklep, w którym można było zaopatrzyć się praktycznie we wszystko. W ladzie leżał też pasztecik, w bardzo apetycznym szarym kolorze, dobrze pieprzny i smarowny. Domowy ser z porządną ilością kminku. Kiełbasa śląska. Moja ulubiona chałwa ze Skawy. I masło tam było, nie za miliony, szampony do włosów, woda mineralna Ustronianka w szklanych butelkach i kolejka do drzwi. Pierwszy śniadanie jadł dziadek, zgodnie z niepisaną zasadą pierwszeństwa ustanowioną przez wielopokoleniowe różnice płciowe przekazywane z pokolenia na pokolenie. Babcia przygotowywała mu bułki w plasterkach, lub chleb, z masłem , słodką herbatę, ale taką nie za gorącą, żeby można było pić od razu głośno siorbiąc. Latem często pomidory bez skórek, poni...