Nauczona kiedyś ślepego posłuszeństwa idę za głosem innych. Zwolniona z obowiązku posiadania własnego zdania nie oceniam i nie sądzę nic i na żaden temat. Ubrana w oczekiwania grzeczności najlepiej mi w przybieranych rolach i zakładanych maskach. Pławiona w luksusie cudzych decyzji swoje podejmuję dla poklasku lub na przekór. Przyzwyczajona nie widzieć, nie słyszeć i nie pamiętać uczyniłam z tego swoją drugą naturę. Zraniona kłamstwem atakuję jedynym znanym mi orężem. Oswojona obietnicami bez pokrycia słucham nieufnie kolejnych zapewnień. Zaczarowana książkowym światem magii i romansów przeżywam życie w wyobraźni, z trudem wracając do rzeczywistości. Znienawidzona przez wszystkie lustra tęsknię do własnego obrazu w filtrze zachwytu. Pokonana w bitwie wybieram ucieczkę. Uwiedziona pieszczotą wiatru na policzkach duszę się w klimatyzacji. Zakochana w zieleni drzew i błękicie nieba nienawidzę pokojowej bieli i byle jakich beżów. Najbardziej kapryśna kochanka słońca tęsknię czas...
"Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa" /J.Słowacki/