Tak mi się czasem marzy i cni, tak mi się zachce gdzieś w duszy, Taka mnie nagle tęsknota ogarnie I nie da się zbyć byle czemu. Gdyby ktoś dla mnie specjalnie Usiadłszy wprzódy w smokingu czarnym Zagrać coś zechciał na fortepianie Z czułością wielką wprost dla mojej duszy. Gdybyż ów człowiek z pasją ogromną Uderzać zechciał w klawisze, grając Być może dzieło wielkiego Brahmsa Lub też, być może, coś całkiem swojego. Siedząc bliziutko w ciszy zupełnej Chłonęłabym cała ciężkie tony basów Układając przyciężkie akordy na piersi Czując jak mnie reszty tchu pozbawiają. Drgałyby w uszach jak kryształki lodu Ostatnie dalekie klawisze wysokie Wibrując w sercu, w uszach, w oczach, Wyciskając ostatnie radosne łzy. Wśród melodii różnych, cudownych Płynących spod dłoni pięknych, uczonych, Przy szeroko otwartych oczach Płynęłabym nad światem nurtem pięciolinii. Wzruszyć się i ucieszyć, zaskoczyć, wyczekiwać, Być tak blisko, żeby poczuć bicie serca Pozwolić się dotknąć w n...
"Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa" /J.Słowacki/