Zobaczyłam Ją kroczącą cmentarnym chodnikiem, zaskoczona, że moje myśli o Niej w ostatnich dniach postawiły Ją w końcu na mojej drodze. Ogromna radość, bo nigdy jej tutaj nie widziałam, i zaskoczenie, jak bardzo przypomina siebie z moich szkolnych czasów. Minęło przecież prawie 25 lat, a ona wyglądała jak wtedy na środku sali lekcyjnej. Filigranowa, szczupła, dostojna. Wyprostowana sylwetka i głowa dumnie uniesiona. Kolorowe buty na niewielkim obcasie, chociaż wydaje mi się, że nosiła większy. I zawsze piękne, szczupłe kostki, które Bóg jeden wie, dlaczego, tak bardzo rzuciły mi się w oczy. Oczywiście spódnica. Tym razem lekki, niebieski odcień z nadrukiem. Z tego była znana. Z tych falbaniastych spódnic, kolorowych, żywych, współgrających z Jej temperamentem. Do tego zawsze żakiecik, kamizelka, cokolwiek. Nigdy oczywiste, pospolite, jak u innych. Dzisiaj też, żakiecik z fuksjowymi klapami i narzuconą chustą. Włosy przycięte jak kiedyś, na krótko, chociaż trochę ich mniej, za to ...
"Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa" /J.Słowacki/