Niech bym się w dzikiego zwierza zmieniła, Niech by mi mięśnie urosły potężne, Niech bym się w pęd dziki puściła przez świat, Niech bym poczuła ostre powietrze w płucach jak nigdy, Niech by mnie niosły łapy szerokie przez ścieżki ludziom nieznane. Strach byłby mi obcy, szacunek bym wzbudzała, Pazurami rwała i kłami szarpała, Błysk w oku miała. Niech by mi skrzydła wyrosły jak u anioła, Niech by ich wiatr strząsł ze mnie strach i niepewność, Niech by mnie poniosły w niebiosa ciemne, gwieździste, Niech by mnie niosły nad światem uśpionym, Niech bym poczuła wiatr we włosach i szum w uszach. Uciekłabym od siebie, od trosk i żalów codziennych, Od spraw łzami brzemiennych Od oczekiwań innych. Niech bym była inna, lepsza, ładniejsza, mądrzejsza, Niech bym wzbudzała szacunek i podziw, Niech by moje słowa znaczyły cokolwiek, Niech by się inni dziwili i kochali, Niech by mi świat przychylny drogi prostował. Nie wylałabym łez smutku nad swoim losem zagmatwanym, Nie ufała pragnieniom odgrzewanym, ...
"Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa" /J.Słowacki/