Trylogii część trzecia. To nie my wszystkie Stanowickie Babeczki, ale te, które swoją obecnością drgnęły moją duszą. M jest uosobieniem antycznej rzeźby. Ma posągową twarz, którą jednak od kamienia różnią serdeczne, ciepłe, pełne uczuć oczy. Jest dla mnie jak antyczny wzorzec - zawsze idealna fryzura, idealny makijaż, idealny strój dopieszczony do najmniejszego szczegółu. Idealnie zorganizowana, wszystko ma na czas i o wszystkim zawsze myśli z wyprzedzeniem. Potrafi zaskoczyć pomysłowością, inspiruje i ciągnie nas w górę. Podziwiam jej talent do urzędowych pism. Tam nie ma przecież miejsca na polot i fantazję, a jedynie na konkretne słowa niosące realne treści. Konkretna, zdecydowana, nie przyjmuje, że może być inaczej niż zaplanowała. Ogromne, miękkie serce, miłość do piękna i rodziny, codzienna troska o innych. Taka w skrócie jest posągowa M. E próbuje być dla nas zgryźliwą tetryczką, ale za bardzo ją kochamy, żeby się dać złapać na te pozory. Inteligentna i błyskotliwa, ciągle ...
"Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa" /J.Słowacki/