Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Poczucie własnej wartości

Wiedźmy też czasem płaczą

Wiedźmy też czasem płaczą. Z nieustalonego żalu za wolnością, nieskrępowaną i dziką, targającą włosami na wietrze. Taką, która wymiata z duszy niepokój, ból, troskę i smutek. Z tęsknoty za najczulszym dotykiem. Cichym w urwanym oddechu, w szepcie, w gęsiej skórce na plecach.  Z ciężaru wspomnień kładących się cieniem na każdym dniu. Ciążących ołowiem win, raniących kolcami kłótni, ziąbiących obojętnością wygasłych uczuć. Z bólu trącanych wzruszeniem strun duszy. Katując się dźwiękami szarpiących serce nut, rozdrapując stare zaschnięte rany do świeżej krwi. Z nadzieją, że jej czerwień i ciepło obudzą cokolwiek do życia. Z powodu pustych, nic nie wartych słów rzucanych na wiatr. Cichych obietnic zawartych w spojrzeniach, z których nie został już ślad. Nadziei, zdeptanych przez chichoczący los. Z powodu każdej błahej sprawy, co urasta do rangi tragedii. Siada na barki i pochyla w bezradności ramiona.  Z powodu każdego upadku, którego nikt nie może zobaczyć, z którego trzeba się p...

Jestem zmęczona

 Dlaczego na mnie tak patrzysz? Z tą uniesioną brwią. Szydzisz, jestem pewna. Czuje Twoją wyższość. Widzę ją w Twym lodowatym spojrzeniu. Nie mam już sił. Widzisz? Zmęczenie odbiera mi dech. Nie potrafię już oddychać pełną piersią jak Ty. Unosząc ją przy tym lekko . Słyszysz? Nie umiem się już śmiać. Nawet usta nie układają mi się w odpowiedni grymas. Tobie przy każdym uśmiechu zarysowują się kąciki ust i wyglądasz naprawdę pięknie. Ja co najwyżej krzywię się sztucznie w służbowej uprzejmości. Popatrz mi w oczy. Niczego nie zobaczysz. Są puste, martwe i szare. W Twoich jest nadal tyle życia. Tyle potrafisz nimi powiedzieć. Więc nie dziw się, że wiem co sobie o mnie myślisz, choć jeszcze nie powiedziałaś żadnego słowa. Umalowałaś się. Ładnie. Czemu nie. Ja dziś odpuściłam. Wczoraj też. I cały poprzedni tydzień . Nie, jutro nie będzie lepiej. Róż policzków mnie nie ożywi, czerwień ust nie doda życia, czarna kreska nie odetnie mnie od ciemności. Łzy popłyną krystaliczne. Ty nie ronisz...

Gdyby mi Ciebie zabrakło

 Gdyby mi Ciebie zabrakło Rankiem w promieniach świtu Nikt by mnie wtedy nie zmusił By je schować za płaszczem rolety. Gdyby mi Ciebie zabrakło W kuchni przy późnym śniadaniu Nikt by się wtedy nie zżymał Na brak świeżutkiej bułeczki. Gdyby mi Ciebie zabrakło W telefonie po drugiej stronie To nikt by mnie już nie pożegnał Jakimś śmiesznym zdawkowym słowem. Gdyby mi Ciebie zabrakło  W zwykłym smażeniu kotletów Komu sypałabym czosnek  Grubą, równiutką warstwą. Gdyby mi Ciebie zabrakło W kłótniach naszych dzieci Skąd bym wiedziała co I w jaki sposób powiedzieć. Gdyby mi Ciebie zabrakło W myśli przy trudnej decyzji Kto byłby mi wyznacznikiem Słuszności mojego wyboru. Gdyby mi Ciebie zabrakło W odwadze dnia codziennego Czy miałabym jeszcze siłę Otwierać oczy co rano. Gdyby mi Ciebie zabrakło We łzach goryczy i smutku Czy jakaś siła nieznana Podniosłaby mnie z upadku. Gdyby mi Ciebie zabrakło Nagle i zaskakująco Czy starczyłoby wina na świecie Żeby utopić mój smutek. Gdyby mi C...

Kobieta

 KOBIETA - ta, która stoi na czele wielkiej organizacji. W drogim uniformie skrojonym na miarę. W butach na obcasie określonym w przepisach. Której każde słowo powtarza się w kilkunastu językach. Której opinie mają ciężar cysterny z ołowiu. Ta, która nie ma czasu dla siebie, która dzieci widuje na zdjęciach.  KOBIETA - ta, która stoi na czele rodziny. W spranych legginsach i podkoszulku. W kapciach upstrzonych plamami rosołu. Jest zawsze blisko, zawsze na zawołanie. Nie ma czasu na fryzjera, ani na kosmetyczkę. A może ma, ale szkoda jej pieniędzy. Smaży racuchy na specjalne życzenie, śpiewa piosenki i pakuje tornistry. Ogarnia dom i tylko tym żyje.  KOBIETA - ta, która stoi na stanowisku pracy. Której serce zostało przy dziecku w żłobku. Która codziennie zarzuca sobie, że za mało czasu poświęca rodzinie. W ciągłym biegu i w ciągłym poczuciu winy. Ta, która nową zabawką kupuje sobie odpuszczenie grzechów. KOBIETA - ta, która rzuca wszystko i biegnie pomagać tam, gdzie jes...

Tonąc

Nie mam już chyba dość sił, aby brnąć dalej. Zbyt jestem zmęczona i przygniata mnie ciężar ponad siły. Życie jest dla mnie za trudne, za ciężkie, by dać mu rady. Samo wstanie z łóżka już przecież tak bardzo boli. Setki codziennych czynności, od których mdleją mi ręce. Trzeba się przecież odzywać, a to nadludzki wysiłek. Czuję że brak mi tchu już po pierwszym wyrazie. Słowa nie układają się wcale, z trudem znajduje ich sens. Wypadam z domu dla samotności, ale przeciez nie jestem sama. Odpowiedzialność mnie trochę przerasta. Brak sił na codzienność, irytacja i złości, które przecież tak bardzo wyczerpują. Nie zasłużyli na to. Nie oni. Oddaliłam się w swoim cierpieniu. Zanużyłam w swój ból i myślenie o nim. Pochłonęły mnie czarne wizje, jak gęsta lepiącą smoła. A oni ciągle są obok. Czujni, wrażliwi, łaknący dobra. Zepsuta maszyna zgrzyta i trzeszczy. W swojej głupocie, nerwach i uporze, popełniam milion kolejnych błędów. Odtrącam, warczę, staje się potworem, nienawidząc siebie z każdą ch...

... miałam piękny sen

Miałam dziś piękny sen. W tym śnie byłam kobietą. Nie taką jednak, która chodzi w domestosowych spodniach. Taką prawdziwą, ze smukłą dłonią, pięknym uśmiechem, pachnąca zmysłowo. Prawdziwą, pewną siebie i śmiałą. Był w tym śnie mężczyzna, chyba przystojny choć nie widziałam twarzy. Tańczyliśmy razem. Rozmawialiśmy. Oddaleni od siebie szukaliśmy się wzrokiem. Czułam się dobrze, jak nigdy wcześniej. Swobodnie w tańcu i w rozmowie. Bezpiecznie. Ciepło. Elektryzująco. Spokojnie cieszyłam się każdą chwilą, czułam przecież, że nie muszę walczyć, nikogo udawać, rozmyślać nad każdym ruchem, wciągać brzucha i martwić się co będzie, jeśli zechce poznać mnie bliżej. W tym śnie byłam piękna, tym piękniejsza, że w pełni tego świadoma. Chciałam przyjemniej bliskości, zupełnie bezstresowej, bez kompleksów. Chciałam, aby z tego rozelektryzowanego powietrza między nami wyłoniła się potężna burza pożądania, miłości, emocji i przyjemności. Zwlekałam jednak zbyt długo... Wczesny letni świt, zazdrosny o mó...