Przejdź do głównej zawartości

List do Taty #4

Powiedziała mi, że nawet Cie nie poznała... No tak, na żywo nigdy. Więc zaczęłam jej opowiadać, jeszcze więcej niż kiedyś. 

O tym, że ma kciuki jak Twoje. I jak moja siostra, która z tego powodu chyba do dziś ma pewne kompleksy. 

O tym, że łapie opaleniznę jak Ty. Jak Ty chyba kocha słońce, cała jest brązowiutka, chociaż do Twojego mahoniu sporo jej brakuje. 

O tym, że pewnie wysoka tez jest trochę po Tobie. Bo wysoka jest bardzo, czasem ludzie pytają, które z nich jest młodsze.

O tym, że miłość do muzyki to juz na lewno ma po nas - po mnie i po Tobie. Uwielbia śpiewać i myślę, że potrafi to nieźle robić. Mógłbyś przygrywać jej na keyboardzie a ona mogłaby śpiewać. Oczywiście pod warunkiem, że nauczyłbyś się kilku k-popowych kawałków. Ale, co to dla Ciebie...?

O tym, że śpi zakładając nogę na nogę jak Ty. Nikogo nie znam, kto robiłby tak samo. Wciąż mnie to śmieszy.

O tym, że gdybyś spędził jeden dzień z jej humorami poszedłbyś na bardzo długi spacer po lesie. Bo nie jest ani cicha, ani spokojna. A i pomysły ma takie, że prawie słyszę jak mówisz "ło Panie!" przewracając oczami. 

O tym, że lubiłeś chodzić na grzyby i najlepiej je zbierałeś i że śmiałeś się zawsze ze mnie, że żadnego nie dostrzegam po drodze. 

O tym, że zrobiłeś dla mnie biurko i regał, kiedy dostałam tak jakby swój pokój. I jak wiele to dla mnie znaczyło.

O tym, że zawsze w domu malowałeś ściany, chodziłeś na drabinie i malowałeś prosty pasek bez linijki (nawet R. otworzył oczy ze zdziwienia).

O tym, ze jest taka podobna do E., a ona była Twoją ulubienicą i że na pewno bardzo byś ją jednak polubił.

O tym, że na pewno siedzisz tam u siebie, w tym swoim niebie, na ławeczce w słońcu, obok rosną słoneczniki, lub inne kwiaty. W krótkich spodenkach i bez koszulki. Tak jak Cię pamiętam, noga na nogę, papieros i kawa w szklance. Mówię im i sobie, że patrzysz na nas. Chichrasz się pod wąsem, gładząc go dłonią, a wokół oczu robią Ci się zmarszczki. Wlewam w nich swoją wiarę w to, że czuwasz, że czasem ciężko wzdychasz, a czasem przewracasz oczami. I raz w roku, kiedy sierpień pakuje plecak i powoli odchodzi wraz z latem czytasz moje listy do Ciebie, Tato...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bez Ciebie

Było mi łatwiej nie pamiętać  bliskości Twoich szerokich ramion mapy pieprzyków na Twoich plecach  zagłębienia obojczyka linii szyi znajomej jak droga do domu Było mi łatwiej bez dotyku, zapachu bez znajomego uścisku  z pustym miejscem na plecach po Twoich ciepłych dłoniach  ...Niż z tym jednym przytuleniem Wróciła jak trzaśnięcie biczem pamięć o wszystkich chwilach spędzonych w tych ramionach o wszystkich tańcach z twoją dłonią na moich plecach, o gęsich skórkach pod twoimi palcami o małych i wielkich rozkoszach kiedy byłeś tak blisko Wróciły jak pazury lwa rozszarpujące zwierzynę  wszystkie ciche dni, wyrzuty wilgotne od łez oczy zagubione spojrzenia szukające stabilizacji lęk i niepewność przed tym co ucieka wzajemne pretensje, coraz głębsze rany i głuche milczenie, które tylko dzieli Nie chcę ich pamiętać  boli moja wina błędy i pomyłki uderzają w twarz coś było i uparcie tego nie ma jak człowieka w tym słynnym wierszu Szymborskiej  myśmy też umarl...

Anioł śmierci

Zabiłam już w sobie kilka razy ochotę na życie. Odbudowuję ją później mozolnie, kawałek po kawałku, składając dobre słowa jak cegły ocalałe po detonacji. Na nowo, od fundamentów buduję mury pewności siebie, radości z każdego dnia, ochoty na kolejny świt i wiary w to, że ten świat jest lepszy od tego po drugiej stronie. Czytam mój list do taty, próbuję odnaleźć siebie w tych słowach pełnych pewności i stanowczości. Teraz, kiedy znów zabiłam w sobie chęć do życia. Zabiłam milion razy setki pomysłów na siebie. Na piękno, zdrowie, dobre samopoczucie. Na ćwiczenia, spacery, rozwój i dobrostan. Zachłysnęłam się na chwilę i wyplułam z obrzydzeniem. Odrzuciłam, najdalej jak można, odwróciłam się plecami, udaję, że nigdy ich nie było. Żal przyćmiewam kolejnym papierosem, topię w perlistym prosecco, zagłuszam zbyt głośną muzyką. Nie patrzę w lustro, nie staję na wadze, nie chcę widzieć wszystkich wad i niedoskonałości. Nie potrafię spojrzeć na siebie inaczej, jak tylko z mocnym wyrzutem.  Za...

Wiedźmy też czasem płaczą

Wiedźmy też czasem płaczą. Z nieustalonego żalu za wolnością, nieskrępowaną i dziką, targającą włosami na wietrze. Taką, która wymiata z duszy niepokój, ból, troskę i smutek. Z tęsknoty za najczulszym dotykiem. Cichym w urwanym oddechu, w szepcie, w gęsiej skórce na plecach.  Z ciężaru wspomnień kładących się cieniem na każdym dniu. Ciążących ołowiem win, raniących kolcami kłótni, ziąbiących obojętnością wygasłych uczuć. Z bólu trącanych wzruszeniem strun duszy. Katując się dźwiękami szarpiących serce nut, rozdrapując stare zaschnięte rany do świeżej krwi. Z nadzieją, że jej czerwień i ciepło obudzą cokolwiek do życia. Z powodu pustych, nic nie wartych słów rzucanych na wiatr. Cichych obietnic zawartych w spojrzeniach, z których nie został już ślad. Nadziei, zdeptanych przez chichoczący los. Z powodu każdej błahej sprawy, co urasta do rangi tragedii. Siada na barki i pochyla w bezradności ramiona.  Z powodu każdego upadku, którego nikt nie może zobaczyć, z którego trzeba się p...