Przejdź do głównej zawartości

Kali jeść Kali spać

Podzieliłam się ostatnio ze znajomą pewną informacją, której źródłem był wszechobecny internet. "-może jest fejkowa*", "-jaka??" "- nieprawdziwa, zmyślona". No to rozumiem, fejku niekoniecznie, podobnie jak ostrzeżeń przed spojlerem na stronach filmowych, gdzie mi kojarzy się wyłącznie z częścią samochodową. Idę do sklepu a tam czeka na mnie smofi, do złudzenia przypominające koktajl, ale odpowiednio przez tę dziwną nazwę droższe. Pizza i kebab jakoś się już przyjęły ale zaczyna być modna szoarma przez każdego sprzedawcę inaczej wymawiana, tak, że do końca czasem nie wiadomo czy to o to chodzi. Restauracyjnie aperitif jest nam już znany, niemniej warto wiedzieć czym jest amis busz i że tym się człowiek nie naje do syta. Przekąska brzmiałoby przecież trywialnie, kiedy się podaje mus homarowy z kozim serem i konfiturą z pomidorów. W świecie mediów społecznościowych zawrót głowy, począwszy od lajkowania przez subowanie, do czilałtu i różnych skrótów myślowych  których źródło jest w angielskim języku a nie polskim. 
Język jest żywy, nie tylko anatomicznie, dlatego przez lata rozwija się, przeinacza, ulega modom i wpływom. Wiele w naszym ojczystym języku naleciałości i zapożyczeń z różnych europejskich języków, które to w części się spolonizowały a w części pozostały oryginalne. Mamy przecież nasz ukochany schabowy, mamy też zapożyczony z francuskiego kotlet, ale są one bardzo polskie i rodzime. Także niemiecki burmistrz i angielski mecz wcielono do naszego języka polonizując ich pisownię i wymowę. Z drugiej strony mamy eleganckie foyer w teatrze, ale mamy je od tak dawna, że już się przyjęło. Francuskie zwroty pozostały nam z czasów dawnych, gdy elita europejska posługiwała się tym językiem. Dzisiejsza elita posługuje się jednak angielskim i dzisiejszy język  jest tak zwariowany na punkcie języka angielskiego, że dla zrozumienia jakiegoś tekstu warto się wyposażyć w słownik wyrazów obcych.  Trudno nawet poszukać sobie pracy, oferty dotyczą najróżniejszych menadżerów, sales menadżer, pablik rilejszon menadżer i jeszcze trzy tuziny innych menadżerów, tylko robić nie ma komu. A zwykła księgowa, choć łeb tęgi, gdy nie zna angielskiego to oferty dla siebie nie znajdzie. Język nasz piękny ojczysty naszpikowany jest wyrazami obcymi jak sernik rodzynkami. Co gorsza dla wielu te wyrazy obce są zupełnie obce. Profesor Miodek ma coraz więcej zmarszczek a profesor Bralczyk coraz mniej i tak już siwych włosów od tej angielskiej mody wypierającej nasze piękne słowa. Ancymonek, rzęsiście i prażynki wygrały w plebiscycie Biblioteki Śląskiej na najpiękniejsze polskie słowa. Czyż warto je zastępować obco brzmiącymi wyrazami? Obcokrajowcom w naszym języku podobają się słowa szczęście, dżdżysty, miś, dźwięk. Nasz język jest piękny i bogaty a my nie tylko zaśmiecamy go obcymi słowami ale również uparcie zubożamy jego różnorodność poprzez jego kolokwializację. Używamy słowa "fajny" jak wytrychu zapominając o bogactwie językowym. Można przecież powiedzieć: genialny, kapitalny, klawy, morowy, najlepszy, obłędny, odjazdowy,  pierwszorzędny, rewelacyjny, świetny, w dechę, wspaniały, ładny, piękny, przyjemny, wysmakowany, bajeczny, wybitny, wyborowy  wyśmienity, znakomity, cudowny, fenomenalny, imponujący, oszałamiający, nadzwyczajny, genialny, kapitalny.
Czytajmy klasyków, bawmy się językiem!


*zachowałam pisownię wg wymowy a nie oryginalnej pisowni

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bez Ciebie

Było mi łatwiej nie pamiętać  bliskości Twoich szerokich ramion mapy pieprzyków na Twoich plecach  zagłębienia obojczyka linii szyi znajomej jak droga do domu Było mi łatwiej bez dotyku, zapachu bez znajomego uścisku  z pustym miejscem na plecach po Twoich ciepłych dłoniach  ...Niż z tym jednym przytuleniem Wróciła jak trzaśnięcie biczem pamięć o wszystkich chwilach spędzonych w tych ramionach o wszystkich tańcach z twoją dłonią na moich plecach, o gęsich skórkach pod twoimi palcami o małych i wielkich rozkoszach kiedy byłeś tak blisko Wróciły jak pazury lwa rozszarpujące zwierzynę  wszystkie ciche dni, wyrzuty wilgotne od łez oczy zagubione spojrzenia szukające stabilizacji lęk i niepewność przed tym co ucieka wzajemne pretensje, coraz głębsze rany i głuche milczenie, które tylko dzieli Nie chcę ich pamiętać  boli moja wina błędy i pomyłki uderzają w twarz coś było i uparcie tego nie ma jak człowieka w tym słynnym wierszu Szymborskiej  myśmy też umarl...

Mori

Znów mi smutniej na świecie, ubyło serdecznego śmiechu. Dobroci, co się nieproszona sama przejawia, pomocnej dłoni na kiepskie czasy. Prostoty rozumienia skomplikowanych spraw i przyjmowania tego co jest, jakby musiało być.  Znów mi tu bardziej samotnie. Jakby wszyscy tam uciekali. Do tej spokojnej krainy, zielonej od morza traw, spokojnej murem lasów na horyzoncie, błogiej błękitem bezbrzeżnego nieba. Dźwięcznej cykadami, słowikami i trzmielami. Pachnącej świeżym chlebem, który ktoś zostawił na drewnianym blacie. Znów coś już było po raz ostatni. Chociaż się wtedy nie wydawało. Podpełzło zdradziecko, zabrało. Ostatnie do widzenia dziś brzmi jak groteska. Teraz już wiem, że to co mi w pamięci zostało w ramkę muszę zamknąć ostatniego wspomnienia i hołubić w sercu na zawsze. Nie chcę się żegnać i tęsknić już zawsze. Wolę przed oczami Twój uśmiech wesoły.  Zostały żarty niewypowiedziane, wspólne kawy nie wypite, uściski skreślone przez śmierć. Okulary nikomu niepotrzebne, buty, k...

Anioł śmierci

Zabiłam już w sobie kilka razy ochotę na życie. Odbudowuję ją później mozolnie, kawałek po kawałku, składając dobre słowa jak cegły ocalałe po detonacji. Na nowo, od fundamentów buduję mury pewności siebie, radości z każdego dnia, ochoty na kolejny świt i wiary w to, że ten świat jest lepszy od tego po drugiej stronie. Czytam mój list do taty, próbuję odnaleźć siebie w tych słowach pełnych pewności i stanowczości. Teraz, kiedy znów zabiłam w sobie chęć do życia. Zabiłam milion razy setki pomysłów na siebie. Na piękno, zdrowie, dobre samopoczucie. Na ćwiczenia, spacery, rozwój i dobrostan. Zachłysnęłam się na chwilę i wyplułam z obrzydzeniem. Odrzuciłam, najdalej jak można, odwróciłam się plecami, udaję, że nigdy ich nie było. Żal przyćmiewam kolejnym papierosem, topię w perlistym prosecco, zagłuszam zbyt głośną muzyką. Nie patrzę w lustro, nie staję na wadze, nie chcę widzieć wszystkich wad i niedoskonałości. Nie potrafię spojrzeć na siebie inaczej, jak tylko z mocnym wyrzutem.  Za...