Każdy ma jakieś wakacyjne wspomnienia. Ja miałam to szczęście, że jeździłam na kolonie organizowane przez zakład pracy mojego taty. Co dziwne, jednak nie te wakacje wspominam najmilej, a te spędzone w domu z dziadkami . Żadna anegdota w moim życiu nie pochodzi z tych wakacyjnych wyjazdów, jak gdyby w ogóle mi się nie przytrafiły. Najcudniej mi było w domu przy lesie, na gospodarstwie, na łąkach, na polu, wśród zwierząt, blisko natury. Mój dom rodzinny graniczy z lasem i w czas mojego nastoletniego życia było to moje największe szczęście. Mogłam pójść w zupełnie ciche, spokojne i niby obce miejsce, w sumie o dwa kroki od domu. Na skraju tego lasu rosła , i rośnie do dzi ś, ogromna lipa. Taka.jak u Kochanowskiego jak sądzę. Pod tą lipą było tak cudownie, było tak spokojnie, a latem pachniała obłędnie! Było tam jak w niebie, postanowiłam więc zrobić małą ławeczkę, żeby móc sobie pod tą lipą siedzieć i cieszyć się tym pięknem . Miałam wtedy kilkanaście lat, z nac...
"Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa" /J.Słowacki/