Gorące espresso podane z uśmiechem do łóżka o siódmej rano. Pobudka, która nie ma nic z przymusu, rutyny, zdawkowości. Dzień, który zaczyna się uśmiechem. Całus w policzek za pyszną kolację. Oklepane dziękuję, które mi dźwięczy do dziś. Tak zaskakujące, że aż nieprawdopodobne. Droższe od wszystkich podziękowań świata. Moje imię wymawiane w przydługim zdrobnieniu. Ulubione, czułe, dawno zapomniane. Wspomnienie cichych rozmów za szybą autobusu, ciepła, które się jak miód po sercu rozlewa. Ciepła dłoń, która głaszcze po głowie, jak dziecinne wspomnienie ukochanej Babci. Gest tak niewinny, intymny, cudowny i ciepły. Jak różdżka przepędzająca złe myśli i smutki. Całus w czółko. Jak słodki cukierek dla dziecka, jak ciche wspomnienie ojcowskiej czułości, jak najcichsze wyznanie przywiązania. Naturalne, bezbronne, prawdziwe i szczere. Czyjaś dłoń błądzącą cicho po moim ciele. Moja pierś schowana między długimi palcami. Szorstkość policzka na mojej szyji. Dreszcze, które mi wciąż przypominają, ...
Cicha, trochę duszna drewniana sypialnia. Pachnąca pościel, delikatny chłód pieszczący nagie ramiona. Odgłosy ptaków zza okna i ani jednego samochodu. Chropowatość desek pod stopami, ciepłych od słońca wpadającego przez okno. Cichy pomruk lodówki z kuchni, spokojny oddech psa. Duszny zapach drewnianego domku. W kuchni wykrochmalone, białe, lniane firanki. Gorzkawy aromat kawy z ekspresu. I radio, które towarzyszy mi na co dzień. Chłód poranka na tarasie, który ciężkim szalem owija szyję, szczypie w nagie piersi i czerwieni policzki. Kilka wdechów ciężkiego od rosy powietrza. Krótki spacer po mokrej trawie i z powrotem do łóżka. Zanurzyć zimne stopy w cieple rozmarzonej sennie pościeli. Z uśmiechem na ustach słuchać ptasich kłótni. Głaskać delikatnie ciepły psi łeb, i słuchać jej spokojnego oddechu, przerywanego mlaśnięciami i westchnieniami. Później spokojne śniadanie, chleb w twardej skórce, która zostawia mnóstwo okruszków podczas krojenia. Masło i świeży pomidor, albo twarożek z rzo...