Cicha, trochę duszna drewniana sypialnia. Pachnąca pościel, delikatny chłód pieszczący nagie ramiona. Odgłosy ptaków zza okna i ani jednego samochodu. Chropowatość desek pod stopami, ciepłych od słońca wpadającego przez okno. Cichy pomruk lodówki z kuchni, spokojny oddech psa. Duszny zapach drewnianego domku. W kuchni wykrochmalone, białe, lniane firanki. Gorzkawy aromat kawy z ekspresu. I radio, które towarzyszy mi na co dzień. Chłód poranka na tarasie, który ciężkim szalem owija szyję, szczypie w nagie piersi i czerwieni policzki. Kilka wdechów ciężkiego od rosy powietrza. Krótki spacer po mokrej trawie i z powrotem do łóżka. Zanurzyć zimne stopy w cieple rozmarzonej sennie pościeli. Z uśmiechem na ustach słuchać ptasich kłótni. Głaskać delikatnie ciepły psi łeb, i słuchać jej spokojnego oddechu, przerywanego mlaśnięciami i westchnieniami. Później spokojne śniadanie, chleb w twardej skórce, która zostawia mnóstwo okruszków podczas krojenia. Masło i świeży pomidor, albo twarożek z rzo...
Jestem kobietą. Wiedźmą. Czy ma to dla mnie jakieś większe znaczenie? Czy dziś jakaś mała refleksja nad moimi cechami związanymi z bycia kobietą? Nie wiem, czy na co dzień się nad tym zastanawiam. Pewnie nie. Robię swoje, niezależnie od tego, czy jest w powszechnej opinii kobiece, czy męskie. Przychodzą jednak takie dni, bez względu na święto takie czy inne, kiedy z gorzkim rozczarowaniem zauważam różnice i niesprawiedliwości. Być może muszą być, być może tak właśnie jesteśmy stworzeni. Na pewno jest w tym głębszy sens. Zaskakujące, jak ludzie wzbraniają się przed zauważaniem samotności za zasłoną złotej obrączki. Ma męża, nie jest sama. Mało kto rozróżnia samotność od bycia samemu. Gdy błyskotka znika ludzie odwracają wzrok. Stajesz się przeźroczysta, niewidoczna. Nie ma Cię na listach zaproszeń na imprezy, spotkania, zabawy. Trędowata, gorsza. Niebezpieczna. Jak wolny elektron gotów przyczepić się do jakiegoś porządnego atomu. Taka się stałam. Lubiana, chociaż niechciana. Nigdzi...