Przejdź do głównej zawartości

Posty

o wróblach, dziewicach i Kubusiu Puchatku

Dziś jest naprawdę piękny dzień - pierwszy dzień kalendarzowej wiosny. Równonoc! Od dziś dnia będzie więcej niż nocy. Nadchodzi piękny okres roku, widny, jasny, optymistyczny, napawający energią, witalnością, chęcią działania. Ale nie tylko. Jak się okazuje 20 marca świętują wróble, w Międzynarodowy Dzień Wróbla, a także wszyscy szczęśliwi, ponieważ mamy Międzynarodowy Dzień Szczęścia. Trudno powiedzieć, czy w tym dniu wszyscy powinni czuć się szczęśliwi, czy tylko gratulować tym, którzy za takowych się uważają. W każdym razie, wróble na pewno dziś są szczęśliwe, w końcu mają swoje święto. Zaglądając w kalendarz trudno nie odnieść wrażenia, że świąt jest tyle, że brakło dni w roku na ich celebrowanie, toteż upchnięte zostały po kilka na każdy dzień. Jestem prawie pewna, że taką ilość świąt wszelkiej maści i odmiany stworzyło grono AAWS - Anonimowi Alkoholicy Wstydzący Się. Picia bez okazji. Zatem, aby do kieliszka bez okazji jak ostatni ochlapus nie zaglądać, stworzono dni przeróżne św...

rodzina ach rodzina... !

Podobno  z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Ja nie jestem w tym temacie aż tak sceptyczna. Rodzinę każdy ma, a jak tworzy z kimś nową, kolejną, to ma też drugą rodzinę, zazwyczaj "gorszego sortu". Przychodząc na świat każdy z nas dostał w pakiecie powitalnym rodziców, ich przodków, być może rodzeństwo oraz całą masę genów mieszanych przez pokolenia w różnych konfiguracjach tworzących tzw. więź krwi. Moim zdaniem najsilniejszą i najbardziej wartościową na świecie. Jaka by ta rodzina nie była jest własna, najlepsza i jedyna. Ludzie pozbawieni przywileju posiadania bliskich są ubodzy, godni współczucia, chociaż pewnie nie postrzegają swojego ubóstwa w ten sposób.  Wszystko w życiu może się skończyć w ciągu kilku sekund, w ciągu chwili może nam zostać odebrane. Jednak dopóki mamy rodzinę, mamy magiczną siłę do walki o wszystko. Można zachorować, stracić  dom, rozejść się z małżonkiem, mogą nas spotkać duże i małe dramaty, ale jeżeli mamy możliwość schowania się p...

bądź wola moja

Jak trwoga to do Boga - mówi stare porzekadło. A jak wiadomo, porzekadła mówią prawdę. Nawet Ci, którzy na co dzień nie zawsze mają czas lub chęć na rozmowę ze Stwórcą, w chwili trudnej, bolesnej, beznadziejnej przypominają sobie, że warto skorzystać i z tej metody, skoro wszystko inne jakoś zawodzi. No a jeśli nawet nie pomoże, to przecież nie zaszkodzi. Zatem, czy to w domowym zaciszu, czy w murach kościoła, przypominamy Panu Bogu o swoim istnieniu zasypując Go lawiną gorących życzeń. I aby nie pozostawić tej prośby takiej gołej, mało religijnej i świętej okraszamy ją na szybko "Ojczem naszym", myśląc już zazwyczaj o tym, co jutro na obiad, czy zdąży się rozmrozić to mięso na gulasz i czy te granatowe spodnie będą mi pasowały do tej nowej bluzki kupionej przez internet...Amen! O! I już zadowoleni, że oto zrobiliśmy już wszystko, co można, aby ten węzeł gordyjski na drodze naszego życia rozwiązać. A skoro tylko wybrzmi Amen wypatrujemy z nieba boskiej interwencji w naszej sp...

być kobietą, być kobietą...

Co to właściwie oznacza, dzisiaj, na początku XXI wieku, w czasach, kiedy podobno wszystko można, a nic nie trzeba? W dawniejszych, bardziej patriarchalnych czasach rola kobiety była ściśle i dość klarownie wyznaczona poprzez status społeczny i pochodzenie. Dziś coś takiego podobno nie obowiązuje, wmawia się nam, że nie ma gorszych i lepszych i każdy ma równe szanse. Powszechnie jednak wiadomo, że pochodzenie i status społeczny nadal determinują życie ogromnej liczby kobiet. Uboga dziewczyna z małej wioski rzadziej zostaje prezesem banku, adwokatem, czy wziętym lekarzem niż jej rówieśniczka z zamożnej rodziny w wielkim mieście. Ludzkie umysły za nic mają dumne zapisy konstytucji i wielu innych dokumentów o równouprawnieniach, a seksizm ma się świetnie zarówno na wysokich szczeblach władzy jak i w najniższych warstwach społecznych. Zakorzenione w ludzkiej naturze uprzedzenia i przesądy, również te dotyczące roli kobiet w społeczeństwie, nadal żyją.  Nieważne. W...

schronisko dla samotnych dusz

Ten dom istnieje naprawdę. Ma ceglane mury, dach, otacza go podwórko, ogród i płot i zawsze otwarta brama. Mieszkają w nim ludzie na pozór zwyczajni, mama na państwowym kiepsko płatnym etacie i tata - jak przystało na Śląsk - większość życia górnik. Zwyczajny robotnik próbujący zapewnić byt swojej rodzinie w pracy, której nie da się wycenić w żadnej walucie świata. Mieszkają wielopokoleniowo, babcia, rodzice, dzieci. I zawsze jeszcze ktoś. Z rodziny, przyjaciół, znajomych. Każdy garnie się do tej rodziny, chce się przytulić do jej normalności, ogrzać w cieple jej serdeczności i zanurzyć w atmosferze jaką stwarzają wokół siebie tylko dobrzy ludzie. Bezinteresowni,  nie oceniający, współczujący i serdeczni. Każdy jest mile widziany, samotna matka, zagubiona mężatka, zbuntowana nastolatka, każdy kogo trapi cokolwiek, idzie i leczy swoją zraniona duszę. Sami borykają się z rożnymi problemami, takimi jak wszyscy i takimi jak nieliczni. Nigdy o nich nie mówią, czasem widać w ich oczach z...

jak dobrze (czasem) być samemu

Wielka chwila zbliża się wolno, zaznaczona w kalendarzu na czerwono, obietnica nieskalanej swobody i luzu, ciszy w najczystszej postaci, po prostu pustego domu, całego tylko dla mnie. Jakże rzadka, zwykle tylko kilkugodzinna, naszpikowana pomysłami na jej spędzenie i wykorzystanie, jawi się jak namiastka wolności dla więźnia, powoduje dziwne podniecenie i zachwyt. Kiedy drzwi zamykają się za całą gromadką, która postanawia spędzić czas wyjątkowo beze mnie, odczekuję kilka niedowierzających minut zastanawiając się, czy aby nie wrócą. Kiedy nie wracają rozpoczynam radosny bieg przez kuchnię, myśląc jednocześnie o tym, czego bym się napiła (kawka, koniecznie z pianką, albo nie, ta herbatka ulubiona, którą zawsze pije zimną, albo wiem! zrobię sobie drinka, aha i jeszcze to winko mam w szafce, ale w sumie, napije się wody jej przygotowanie zajmuje najmniej czasu a mam jeszcze tyle do zrobienia!)i o tym co włączyć do słuchania - Elvis, dawno nie słuchałam, albo lepiej Beethoven, nigdy ni...

al(e)chemia

Chciałabym wśród zwykłych, prostych ludzi uczciwie żyjących sobie w spokoju i niemających nic wspólnego z jakąkolwiek gałęzią naukową, znaleźć kogokolwiek, komu na co dzień przydaje się wiedza, który pierwiastek jaki ma symbol, liczbę atomową i co z tego wynika, w której grupie i okresie leży dajmy na to tlen i dlaczego oraz ile i jakich wiązań między pierwiastkami tworzyć może węgiel. Owa wiedza tajemna wpajana uczniom na lekcjach chemii ulatuje jak hel leciuchny i nie pozostawia w zasadzie niczego głębszego po sobie. W dorosłym życiu układ okresowy interesuje nas o tyle, czy po wspólnym w parze układaniu Ona dostała okres czy nie i co z tego faktu wynika. Ten wynik to już bardziej kwestia biologii, więc nie wnikajmy. Czcigodny  Dmitrij Iwanowicz Mendelejew za swą genialną tablicę zyskał zapewne wszelkie możliwe wyrazy uznania, za życia i po śmierci, od świata nauki, zaś od kolejnych pokoleń uczniów bukiet kwiecistych przekleństw za konieczność uczenia się tej kobyły na ...