Przejdź do głównej zawartości

bądź wola moja

Jak trwoga to do Boga - mówi stare porzekadło. A jak wiadomo, porzekadła mówią prawdę. Nawet Ci, którzy na co dzień nie zawsze mają czas lub chęć na rozmowę ze Stwórcą, w chwili trudnej, bolesnej, beznadziejnej przypominają sobie, że warto skorzystać i z tej metody, skoro wszystko inne jakoś zawodzi. No a jeśli nawet nie pomoże, to przecież nie zaszkodzi. Zatem, czy to w domowym zaciszu, czy w murach kościoła, przypominamy Panu Bogu o swoim istnieniu zasypując Go lawiną gorących życzeń. I aby nie pozostawić tej prośby takiej gołej, mało religijnej i świętej okraszamy ją na szybko "Ojczem naszym", myśląc już zazwyczaj o tym, co jutro na obiad, czy zdąży się rozmrozić to mięso na gulasz i czy te granatowe spodnie będą mi pasowały do tej nowej bluzki kupionej przez internet...Amen! O! I już zadowoleni, że oto zrobiliśmy już wszystko, co można, aby ten węzeł gordyjski na drodze naszego życia rozwiązać. A skoro tylko wybrzmi Amen wypatrujemy z nieba boskiej interwencji w naszej sprawie. Rzadko, lub wcale, zauważamy, iż w tekście modlitwy wybrzmiewają słowa które zdają się przeczyć naszemu euforystycznemu nastawieniu do jej mocy. "...bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi..." Twoja nie moja. Warto się czasem zastanowić, czy wiemy o co prosimy wymawiając te słowa. Zgadzamy się na poddanie woli Boga a przecież nie zawsze musi ona zgadzać się z tym, co my byśmy chcieli. Jeżeli nasza modlitwa nie zostaje wysłuchana, zawsze mamy żal i pretensje, rzadko cichą pokorę człowieka, który prosił, ale liczył się, że Stwórca ma inne plany. 
Z pokorą nam nie do twarzy. Hardzi jesteśmy i raczej relatywni jeśli idzie o podejście do religii, do prawa, do obowiązków. Wybieramy opcję, która nam pasuje, która zaspokaja nasze pragnienia i oczekiwania. Nie przestrzegamy przepisów, jeśli nie są po naszej myśli i nie mam tu na uwadze zbirów okradających niewinnych ludzi, tylko każdego z nas pędzącego przez miasto ponad dozwoloną prędkość. Prosty przykład, jest to przecież łamanie prawa, ale usprawiedliwiamy się zawsze na tysiąc sposobów. A nie o to idzie, kto ma lepszą wymówkę, tylko o to, aby przepisów przestrzegać i już. I nie usprawiedliwia nas nieznajomość prawa, czy przepisów, wszak powszechnie wiadomo, że Polacy znają się na medycynie jak najlepszy profesor, na prawie jak prezes sądu najwyższego i na sporcie jak Włodzimierz Szaranowicz. Jeżeli sąsiad zapali ognisko na działce, albo wykrzyknie coś po 22, odśnieża zapalony samochód lub też wyprowadza psa bez kagańca, z lubością wytykamy mu niewłaściwe postępowanie a czasem nawet nasyłamy mundurowych.  W żadnym razie nie przeszkadza to nam biegać z pupilem bez kagańca (mój nie gryzie), odśnieżać zapalonego samochodu (trzy razy szybciej niż sąsiad), krzyczeć po 22 (ale i tak ciszej i rzadziej niż sąsiad) oraz palić ogniska jak stos na którym można by spalić trzy czarownice! Cudze błędy rażą bardziej, a własne czyny zawsze mniej.  
Pisząca te słowa - człowiek z krwi i kości - popełnia te same "grzechy" i czasem tylko kiedy wychodzi z siebie i staje obok patrzy krytycznym okiem i pyta:
- czyja bądź wola dla Ciebie...?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bez Ciebie

Było mi łatwiej nie pamiętać  bliskości Twoich szerokich ramion mapy pieprzyków na Twoich plecach  zagłębienia obojczyka linii szyi znajomej jak droga do domu Było mi łatwiej bez dotyku, zapachu bez znajomego uścisku  z pustym miejscem na plecach po Twoich ciepłych dłoniach  ...Niż z tym jednym przytuleniem Wróciła jak trzaśnięcie biczem pamięć o wszystkich chwilach spędzonych w tych ramionach o wszystkich tańcach z twoją dłonią na moich plecach, o gęsich skórkach pod twoimi palcami o małych i wielkich rozkoszach kiedy byłeś tak blisko Wróciły jak pazury lwa rozszarpujące zwierzynę  wszystkie ciche dni, wyrzuty wilgotne od łez oczy zagubione spojrzenia szukające stabilizacji lęk i niepewność przed tym co ucieka wzajemne pretensje, coraz głębsze rany i głuche milczenie, które tylko dzieli Nie chcę ich pamiętać  boli moja wina błędy i pomyłki uderzają w twarz coś było i uparcie tego nie ma jak człowieka w tym słynnym wierszu Szymborskiej  myśmy też umarl...

Anioł śmierci

Zabiłam już w sobie kilka razy ochotę na życie. Odbudowuję ją później mozolnie, kawałek po kawałku, składając dobre słowa jak cegły ocalałe po detonacji. Na nowo, od fundamentów buduję mury pewności siebie, radości z każdego dnia, ochoty na kolejny świt i wiary w to, że ten świat jest lepszy od tego po drugiej stronie. Czytam mój list do taty, próbuję odnaleźć siebie w tych słowach pełnych pewności i stanowczości. Teraz, kiedy znów zabiłam w sobie chęć do życia. Zabiłam milion razy setki pomysłów na siebie. Na piękno, zdrowie, dobre samopoczucie. Na ćwiczenia, spacery, rozwój i dobrostan. Zachłysnęłam się na chwilę i wyplułam z obrzydzeniem. Odrzuciłam, najdalej jak można, odwróciłam się plecami, udaję, że nigdy ich nie było. Żal przyćmiewam kolejnym papierosem, topię w perlistym prosecco, zagłuszam zbyt głośną muzyką. Nie patrzę w lustro, nie staję na wadze, nie chcę widzieć wszystkich wad i niedoskonałości. Nie potrafię spojrzeć na siebie inaczej, jak tylko z mocnym wyrzutem.  Za...

Wiedźmy też czasem płaczą

Wiedźmy też czasem płaczą. Z nieustalonego żalu za wolnością, nieskrępowaną i dziką, targającą włosami na wietrze. Taką, która wymiata z duszy niepokój, ból, troskę i smutek. Z tęsknoty za najczulszym dotykiem. Cichym w urwanym oddechu, w szepcie, w gęsiej skórce na plecach.  Z ciężaru wspomnień kładących się cieniem na każdym dniu. Ciążących ołowiem win, raniących kolcami kłótni, ziąbiących obojętnością wygasłych uczuć. Z bólu trącanych wzruszeniem strun duszy. Katując się dźwiękami szarpiących serce nut, rozdrapując stare zaschnięte rany do świeżej krwi. Z nadzieją, że jej czerwień i ciepło obudzą cokolwiek do życia. Z powodu pustych, nic nie wartych słów rzucanych na wiatr. Cichych obietnic zawartych w spojrzeniach, z których nie został już ślad. Nadziei, zdeptanych przez chichoczący los. Z powodu każdej błahej sprawy, co urasta do rangi tragedii. Siada na barki i pochyla w bezradności ramiona.  Z powodu każdego upadku, którego nikt nie może zobaczyć, z którego trzeba się p...