Przejdź do głównej zawartości

być kobietą, być kobietą...

Co to właściwie oznacza, dzisiaj, na początku XXI wieku, w czasach, kiedy podobno wszystko można, a nic nie trzeba? W dawniejszych, bardziej patriarchalnych czasach rola kobiety była ściśle i dość klarownie wyznaczona poprzez status społeczny i pochodzenie. Dziś coś takiego podobno nie obowiązuje, wmawia się nam, że nie ma gorszych i lepszych i każdy ma równe szanse. Powszechnie jednak wiadomo, że pochodzenie i status społeczny nadal determinują życie ogromnej liczby kobiet. Uboga dziewczyna z małej wioski rzadziej zostaje prezesem banku, adwokatem, czy wziętym lekarzem niż jej rówieśniczka z zamożnej rodziny w wielkim mieście. Ludzkie umysły za nic mają dumne zapisy konstytucji i wielu innych dokumentów o równouprawnieniach, a seksizm ma się świetnie zarówno na wysokich szczeblach władzy jak i w najniższych warstwach społecznych. Zakorzenione w ludzkiej naturze uprzedzenia i przesądy, również te dotyczące roli kobiet w społeczeństwie, nadal żyją. 
Nieważne.
Wiadomo, że tak jest i nie zmieni się to jeszcze przez kilka pokoleń, a być może nigdy. Nie powinno to jednak mieć wpływu na fakt, że kobiety - wszystkie bez wyjątku - powinny czuć się wyjątkowo, powinny doceniać swoja kobiecość i powinny wiedzieć, że być kobietą dziś, to być ŚWIADOMYM swojej kobiecości i czerpać z tego sto procent satysfakcji.
Nieważne, czy pochodzisz z maleńkiej biednej wioski, czy z wielkiego miasta, czy jesteś młoda, czy masz już siwe włosy, czy zarabiasz tysiące, czy paręset złotych, a może nic. To wszystko nie ma znaczenia. Ważne, aby każda z nas poczuła siłę kobiecości, tego cudownego pierwiastka, który sprawia, że spajamy świat w całość, sprawiamy, że wszystko ma jakiś sens, utrzymujemy w ryzach rodziny, społeczeństwa. Nie ma znaczenia, czy zajmujemy się domem, czy prezesujemy wielkiej firmie, czy jesteśmy singielką, czy od dwudziestu lat żyjemy z jednym mężczyzną, czy wychowujemy siedmioro dzieci, czy w ogóle. Każda z nas jest tak samo wartościowa, ważna i spełnia swoją jedyną i niepowtarzalną rolę w społeczeństwie. Jesteśmy jedyne, niepowtarzalne, nie do zastąpienia. Bez różnicy, czy rzęsy i paznokcie mamy swoje, czy doczepione, czy biegamy do kosmetyczki i na zabiegi chirurgiczne, czy pozwalamy, aby czas malował swoje znaki na naszym ciele - wszystkie jesteśmy piękne i cudowne. Kobiecość to nie czerwone szpilki i talia osy, to poczucie piękna płynące ze świadomości naszej wewnętrznej siły. 
Porównywanie się z mężczyznami w ogóle jest bezcelowe. Jesteśmy inaczej stworzeni, inaczej myślimy, czujemy, do innych spraw jesteśmy stworzeni. Płaczemy, bo możemy, bo tak zostałyśmy stworzone, aby emocje wylewały nam łzy a nie rozsadzały serce po pięćdziesiątce. Rozdajemy uczucia, bo potrafimy, bo przez to świat jest lepszy i wartościowszy. 

Nie życzę Wam wszystkiego najlepszego, bo to i tak się nie sprawdza, życzę Wam KOBIETY, aby na każdym zakręcie życia dodawało Wam sił poczucie, że jesteście niezwykłe i na pewno dacie radę!  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bez Ciebie

Było mi łatwiej nie pamiętać  bliskości Twoich szerokich ramion mapy pieprzyków na Twoich plecach  zagłębienia obojczyka linii szyi znajomej jak droga do domu Było mi łatwiej bez dotyku, zapachu bez znajomego uścisku  z pustym miejscem na plecach po Twoich ciepłych dłoniach  ...Niż z tym jednym przytuleniem Wróciła jak trzaśnięcie biczem pamięć o wszystkich chwilach spędzonych w tych ramionach o wszystkich tańcach z twoją dłonią na moich plecach, o gęsich skórkach pod twoimi palcami o małych i wielkich rozkoszach kiedy byłeś tak blisko Wróciły jak pazury lwa rozszarpujące zwierzynę  wszystkie ciche dni, wyrzuty wilgotne od łez oczy zagubione spojrzenia szukające stabilizacji lęk i niepewność przed tym co ucieka wzajemne pretensje, coraz głębsze rany i głuche milczenie, które tylko dzieli Nie chcę ich pamiętać  boli moja wina błędy i pomyłki uderzają w twarz coś było i uparcie tego nie ma jak człowieka w tym słynnym wierszu Szymborskiej  myśmy też umarl...

Anioł śmierci

Zabiłam już w sobie kilka razy ochotę na życie. Odbudowuję ją później mozolnie, kawałek po kawałku, składając dobre słowa jak cegły ocalałe po detonacji. Na nowo, od fundamentów buduję mury pewności siebie, radości z każdego dnia, ochoty na kolejny świt i wiary w to, że ten świat jest lepszy od tego po drugiej stronie. Czytam mój list do taty, próbuję odnaleźć siebie w tych słowach pełnych pewności i stanowczości. Teraz, kiedy znów zabiłam w sobie chęć do życia. Zabiłam milion razy setki pomysłów na siebie. Na piękno, zdrowie, dobre samopoczucie. Na ćwiczenia, spacery, rozwój i dobrostan. Zachłysnęłam się na chwilę i wyplułam z obrzydzeniem. Odrzuciłam, najdalej jak można, odwróciłam się plecami, udaję, że nigdy ich nie było. Żal przyćmiewam kolejnym papierosem, topię w perlistym prosecco, zagłuszam zbyt głośną muzyką. Nie patrzę w lustro, nie staję na wadze, nie chcę widzieć wszystkich wad i niedoskonałości. Nie potrafię spojrzeć na siebie inaczej, jak tylko z mocnym wyrzutem.  Za...

Wiedźmy też czasem płaczą

Wiedźmy też czasem płaczą. Z nieustalonego żalu za wolnością, nieskrępowaną i dziką, targającą włosami na wietrze. Taką, która wymiata z duszy niepokój, ból, troskę i smutek. Z tęsknoty za najczulszym dotykiem. Cichym w urwanym oddechu, w szepcie, w gęsiej skórce na plecach.  Z ciężaru wspomnień kładących się cieniem na każdym dniu. Ciążących ołowiem win, raniących kolcami kłótni, ziąbiących obojętnością wygasłych uczuć. Z bólu trącanych wzruszeniem strun duszy. Katując się dźwiękami szarpiących serce nut, rozdrapując stare zaschnięte rany do świeżej krwi. Z nadzieją, że jej czerwień i ciepło obudzą cokolwiek do życia. Z powodu pustych, nic nie wartych słów rzucanych na wiatr. Cichych obietnic zawartych w spojrzeniach, z których nie został już ślad. Nadziei, zdeptanych przez chichoczący los. Z powodu każdej błahej sprawy, co urasta do rangi tragedii. Siada na barki i pochyla w bezradności ramiona.  Z powodu każdego upadku, którego nikt nie może zobaczyć, z którego trzeba się p...