Listopad to bez wątpienia najbardziej przygnębiający miesiąc w całym roku. Do wiosny daleko, lato dawno minęło. Jesienne mieniące się w słońcu kolorowe liście zastąpiły szaro-bure, na wpół zmarznięte resztki liści pokrywające brudną trawę, ubłocone pobocza i mokre jezdnie. Dnia coraz mniej i chociaż grudzień pod tym względem bije rekordy, to przecież świąteczne dekoracje, pobłyskujące choinki sprawiają, że długie wieczory są naprawdę urocze. A listopad niczym takim nie może się pochwalić. Świecą się znicze na grobach bliskich, ale w żadnym razie nie można ich nazwać pokrzepiającymi i uroczymi. Być może jest w nich dostojne piękno, ale dość poważne i smutne bardziej, niż wesołe. Nagie drzewa smagają wilgotnymi wichrami, przenikającymi ciepłe swetry i wnikające do ciała aż do szpiku kości. Wiatr w nich nie szumi a jedynie gwiżdże i przywodzi na myśl złowróżbne zawodzenie. Wszechobecna wilgoć zamienia się co jakiś czas w mżawkę, deszcz, ulewę, zamieniając trawniki w grząskie mo...
"Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa" /J.Słowacki/