Przejdź do głównej zawartości

Bez Ciebie

Było mi łatwiej nie pamiętać 

bliskości Twoich szerokich ramion

mapy pieprzyków na Twoich plecach 

zagłębienia obojczyka

linii szyi znajomej jak droga do domu


Było mi łatwiej bez dotyku, zapachu

bez znajomego uścisku 

z pustym miejscem na plecach po Twoich ciepłych dłoniach 

...Niż z tym jednym przytuleniem


Wróciła jak trzaśnięcie biczem

pamięć o wszystkich chwilach spędzonych w tych ramionach

o wszystkich tańcach z twoją dłonią na moich plecach,

o gęsich skórkach pod twoimi palcami

o małych i wielkich rozkoszach kiedy byłeś tak blisko


Wróciły jak pazury lwa rozszarpujące zwierzynę 

wszystkie ciche dni, wyrzuty

wilgotne od łez oczy

zagubione spojrzenia szukające stabilizacji

lęk i niepewność przed tym co ucieka

wzajemne pretensje, coraz głębsze rany

i głuche milczenie, które tylko dzieli


Nie chcę ich pamiętać 

boli moja wina

błędy i pomyłki uderzają w twarz

coś było i uparcie tego nie ma

jak człowieka w tym słynnym wierszu Szymborskiej 

myśmy też umarli

uparcie grając swoje role

przedstawienie odwołano, teatr już zamknięty 


Kochaj, jak mnie kiedyś 

Słuchaj, jak mnie dawniej

Przytulaj, jak mnie setki razy

Dawaj siebie za dobroć i bliskość 

Za wszystkie dobre chwile

pozostanie we mnie wdzięczność



Bądź szczęśliwy 

- ja też się postaram.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mori

Znów mi smutniej na świecie, ubyło serdecznego śmiechu. Dobroci, co się nieproszona sama przejawia, pomocnej dłoni na kiepskie czasy. Prostoty rozumienia skomplikowanych spraw i przyjmowania tego co jest, jakby musiało być.  Znów mi tu bardziej samotnie. Jakby wszyscy tam uciekali. Do tej spokojnej krainy, zielonej od morza traw, spokojnej murem lasów na horyzoncie, błogiej błękitem bezbrzeżnego nieba. Dźwięcznej cykadami, słowikami i trzmielami. Pachnącej świeżym chlebem, który ktoś zostawił na drewnianym blacie. Znów coś już było po raz ostatni. Chociaż się wtedy nie wydawało. Podpełzło zdradziecko, zabrało. Ostatnie do widzenia dziś brzmi jak groteska. Teraz już wiem, że to co mi w pamięci zostało w ramkę muszę zamknąć ostatniego wspomnienia i hołubić w sercu na zawsze. Nie chcę się żegnać i tęsknić już zawsze. Wolę przed oczami Twój uśmiech wesoły.  Zostały żarty niewypowiedziane, wspólne kawy nie wypite, uściski skreślone przez śmierć. Okulary nikomu niepotrzebne, buty, k...

Anioł śmierci

Zabiłam już w sobie kilka razy ochotę na życie. Odbudowuję ją później mozolnie, kawałek po kawałku, składając dobre słowa jak cegły ocalałe po detonacji. Na nowo, od fundamentów buduję mury pewności siebie, radości z każdego dnia, ochoty na kolejny świt i wiary w to, że ten świat jest lepszy od tego po drugiej stronie. Czytam mój list do taty, próbuję odnaleźć siebie w tych słowach pełnych pewności i stanowczości. Teraz, kiedy znów zabiłam w sobie chęć do życia. Zabiłam milion razy setki pomysłów na siebie. Na piękno, zdrowie, dobre samopoczucie. Na ćwiczenia, spacery, rozwój i dobrostan. Zachłysnęłam się na chwilę i wyplułam z obrzydzeniem. Odrzuciłam, najdalej jak można, odwróciłam się plecami, udaję, że nigdy ich nie było. Żal przyćmiewam kolejnym papierosem, topię w perlistym prosecco, zagłuszam zbyt głośną muzyką. Nie patrzę w lustro, nie staję na wadze, nie chcę widzieć wszystkich wad i niedoskonałości. Nie potrafię spojrzeć na siebie inaczej, jak tylko z mocnym wyrzutem.  Za...