Jestem kobietą. Wiedźmą. Czy ma to dla mnie jakieś większe znaczenie? Czy dziś jakaś mała refleksja nad moimi cechami związanymi z bycia kobietą? Nie wiem, czy na co dzień się nad tym zastanawiam. Pewnie nie. Robię swoje, niezależnie od tego, czy jest w powszechnej opinii kobiece, czy męskie. Przychodzą jednak takie dni, bez względu na święto takie czy inne, kiedy z gorzkim rozczarowaniem zauważam różnice i niesprawiedliwości. Być może muszą być, być może tak właśnie jesteśmy stworzeni. Na pewno jest w tym głębszy sens.
Zaskakujące, jak ludzie wzbraniają się przed zauważaniem samotności za zasłoną złotej obrączki. Ma męża, nie jest sama. Mało kto rozróżnia samotność od bycia samemu. Gdy błyskotka znika ludzie odwracają wzrok. Stajesz się przeźroczysta, niewidoczna. Nie ma Cię na listach zaproszeń na imprezy, spotkania, zabawy. Trędowata, gorsza. Niebezpieczna. Jak wolny elektron gotów przyczepić się do jakiegoś porządnego atomu. Taka się stałam. Lubiana, chociaż niechciana. Nigdzie nie pasująca. Nie ponarzekam przecież na męża, nie zrozumiem, bo mnie już "te" sprawy nie dotyczą. Jedni patrzą zazdrośnie, inni ze zgorszeniem. Każdy zrobił mi rachunek sumienia.
Niebezpieczna, taka, od której lepiej trzymać się z daleka. Zbyt dumna, by chodzić ze spuszczoną głową, zbyt śmiała, by nie patrzeć prosto w oczy, zbyt figlarna, by nie śmiać się na cały głos, zbyt inteligentna, aby się jej nie bać. Źle, że sobie radzę, gorzej, gdybym prosiła o pomoc. Źle, że ładnie wyglądam, gorzej, gdybym jeszcze schudła. Źle, że się nie skarżę, gorzej, gdybym zaczęła.
Mam czterdzieści lat, tyle zajęło mi znalezienie siebie, ze swoimi korzeniami w dumnej sile pradawnych kobiet. Moją siłą jest śmiech, moimi czarami dowcip, mądrość i przenikliwe spojrzenie, moim skarbem umysł. Buduję swoją wartość codziennie uśmiechając sie na przekór tęsknocie, pomagając pomimo zmęczenia, będąc tu i teraz z cudowną świadomością każdego promyka słońca i powiewu wiatru. Stęskniona za dotykiem, doceniam zalety ciszy i spokoju. Nauczona milczenia, krzyczę na klawiaturze telefonu, na stronach pamiętnika, na blogu. Ufna w większy plan, czekam wciąż na lepsze.
Znów będę miała szansę być kimś, kto może bywać, uczestniczyć, być zapraszany. Boję się jednak, że moja dusza wiedźmy nie da się tak łatwo okiełznać zaznawszy dzikości i wolności.
Ci, którzy nie boją się sparzyć, zawsze są mile widziani w kręgu ognia mojego serca.
A dziś, mimo, że życzeń coraz mniej, bo nie wypada, bo strach, co ludzie powiedzą, to świętuję nasz dzień. Dzień zwycięstwa siły, życia i łagodności. Dzień kobiet.
Komentarze
Prześlij komentarz