Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego nie będzie o macierzyństwie.


Mama na pełnym etacie, ale o dzieciach i macierzyństwie nie chce pisać? Dziwne...?? W internecie istnieje kwadrylion blogów o tym, jak zajść w ciążę, przeżyć ją w upojeniu i skrajnym zachwycie nad spuchniętymi nogami, o tym, jak, gdzie i z kim rodzić i ile błędów może popełnić przy okazji lekarz i położna. Kolejne miliardy blogów o tym, jak wychowywać dzieci i stymulować ich rozwój aby były bardziej inteligentne, asertywne, ambitne, wszechstronne, wielojęzyczne, wielokulturowe, wielozadaniowe itp.itd. Kolejne o tym jak być nieprzeciętnie wspaniałą rodzicielką, której doba trwa sto godzin, która "daje radę", jest szczupła, zadbana, czyta poradniki wszelkiej maści, chodzi na siłownie, basen, pilates, masaże, dba o dzieci, spędza z nimi czas, bawi się, zawozi na przeróżne zajęcia, wspaniale dekoruje dom, sama uprawia warzywa, robi przetwory, piecze, smaży i gotuje, koniecznie multizdrowo, a to wszystko robi popierniczając na szpileczkach z wykwintnie udrapowaną fryzurą, żelowymi paznokciami i pełnym makijażem, jak - nie przymierzając - pani Boska z pewnego serialu. Kolejne blogi o tym jak być przy tym wszystkim cudowną żoną, przyjaciółką, dbającą o relacje z mężem/partnerem. O tym wszystkim właśnie u mnie nie będzie. Nie znam się na wychowywaniu dzieci, bo mam tylko dwoje i z tego co widzę, kiepsko mi idzie, zazwyczaj wygrywa pragnienie świętego spokoju, które sromotnie przegrywa z poczuciem, że powinnam być stanowcza. Nie będę więc innych pouczać, sama nie naumiawszy się uprzednio a to raczej proces długotrwały. Na co dzień popełniam pierdylion błędów, które moje dzieci zaczną mi wypominać za jakieś kilka lat aż do śmierci. Żona też ze mnie nieszczególna...  Dobra kucharka, niezgorsza prezes banku rodzinnego, jako organizator czasem się też sprawdzę, ale już sprzątaczka od niechcenia, psycholog od siedmiu boleści a kochanka to już w ogóle od święta. Tak więc całokształt oceniam na słabe trzy z plusem i chwalić się nie zamierzam. Mam też psa, który w ogóle ignoruje moje polecenia, patrząc się na mnie z politowaniem jak na łagodny przypadek idioty, który myśli, że im głośniej mówi, tym go bardziej słuchają. Okazuje się, że nie i dotyczy to wszystkich członków rodziny, nie tylko psa.
Tak więc z uwagi na powyższe o tym wszystkim, wyjąwszy ten jeden raz, u mnie nie będzie. I kropka.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bez Ciebie

Było mi łatwiej nie pamiętać  bliskości Twoich szerokich ramion mapy pieprzyków na Twoich plecach  zagłębienia obojczyka linii szyi znajomej jak droga do domu Było mi łatwiej bez dotyku, zapachu bez znajomego uścisku  z pustym miejscem na plecach po Twoich ciepłych dłoniach  ...Niż z tym jednym przytuleniem Wróciła jak trzaśnięcie biczem pamięć o wszystkich chwilach spędzonych w tych ramionach o wszystkich tańcach z twoją dłonią na moich plecach, o gęsich skórkach pod twoimi palcami o małych i wielkich rozkoszach kiedy byłeś tak blisko Wróciły jak pazury lwa rozszarpujące zwierzynę  wszystkie ciche dni, wyrzuty wilgotne od łez oczy zagubione spojrzenia szukające stabilizacji lęk i niepewność przed tym co ucieka wzajemne pretensje, coraz głębsze rany i głuche milczenie, które tylko dzieli Nie chcę ich pamiętać  boli moja wina błędy i pomyłki uderzają w twarz coś było i uparcie tego nie ma jak człowieka w tym słynnym wierszu Szymborskiej  myśmy też umarl...

Mori

Znów mi smutniej na świecie, ubyło serdecznego śmiechu. Dobroci, co się nieproszona sama przejawia, pomocnej dłoni na kiepskie czasy. Prostoty rozumienia skomplikowanych spraw i przyjmowania tego co jest, jakby musiało być.  Znów mi tu bardziej samotnie. Jakby wszyscy tam uciekali. Do tej spokojnej krainy, zielonej od morza traw, spokojnej murem lasów na horyzoncie, błogiej błękitem bezbrzeżnego nieba. Dźwięcznej cykadami, słowikami i trzmielami. Pachnącej świeżym chlebem, który ktoś zostawił na drewnianym blacie. Znów coś już było po raz ostatni. Chociaż się wtedy nie wydawało. Podpełzło zdradziecko, zabrało. Ostatnie do widzenia dziś brzmi jak groteska. Teraz już wiem, że to co mi w pamięci zostało w ramkę muszę zamknąć ostatniego wspomnienia i hołubić w sercu na zawsze. Nie chcę się żegnać i tęsknić już zawsze. Wolę przed oczami Twój uśmiech wesoły.  Zostały żarty niewypowiedziane, wspólne kawy nie wypite, uściski skreślone przez śmierć. Okulary nikomu niepotrzebne, buty, k...

Anioł śmierci

Zabiłam już w sobie kilka razy ochotę na życie. Odbudowuję ją później mozolnie, kawałek po kawałku, składając dobre słowa jak cegły ocalałe po detonacji. Na nowo, od fundamentów buduję mury pewności siebie, radości z każdego dnia, ochoty na kolejny świt i wiary w to, że ten świat jest lepszy od tego po drugiej stronie. Czytam mój list do taty, próbuję odnaleźć siebie w tych słowach pełnych pewności i stanowczości. Teraz, kiedy znów zabiłam w sobie chęć do życia. Zabiłam milion razy setki pomysłów na siebie. Na piękno, zdrowie, dobre samopoczucie. Na ćwiczenia, spacery, rozwój i dobrostan. Zachłysnęłam się na chwilę i wyplułam z obrzydzeniem. Odrzuciłam, najdalej jak można, odwróciłam się plecami, udaję, że nigdy ich nie było. Żal przyćmiewam kolejnym papierosem, topię w perlistym prosecco, zagłuszam zbyt głośną muzyką. Nie patrzę w lustro, nie staję na wadze, nie chcę widzieć wszystkich wad i niedoskonałości. Nie potrafię spojrzeć na siebie inaczej, jak tylko z mocnym wyrzutem.  Za...