Przejdź do głównej zawartości

Posty

Moje ideały

Zmęczona jestem szukaniem ideałów. Odległe ode mnie jak najdalsza gwiazda, Życia nie starczy, żeby to dogonić. Ich blask oślepia, że nie sposób się przyjrzeć, Ale i bez tego wiem, że nie dam rady. Ręce mam nie te i głowa nie taka, Za ciasne horyzonty i kiepskie maniery. Wiedzy mi nie starcza, ciała mi nadbywa, Brak mi też odwagi, by się mierzyć z cudem. Skłoniłam nisko głowę, pochyliłam kark, Uznałam pokornie ich wyższość nade mną. Czasem trzeba się pokłuć prawdą w oczy I przegnać złe duchy marzeń jej świętością. Nie każdy przecież może być wspaniały, I ci przeciętni przecież są potrzebni. Na naszym tle ich piękno bardziej błyszczy, Ich wyjątkowość rzuca się w oczy. Moja bylejakość szarzeje i blednie Zatapiając się w tło mas niezliczonych. Ile nas już było i ile jeszcze będzie? Nie napisze o nas żaden biografista, Nie pozostanie po nas żaden ślad na przyszłość. Mała, szara mogiła i skromny pomnik W czwartym rzędzie pod dumnie stojącym świerkiem. Z czasem przesta...

...a po burzy słońce

Świat się zatrzymał, ludzie się zatrzymali, stanęły sklepy, galerie , kina, restauracje.  A życie idzie dalej . Czas nie stoi w miejscu. Kolejna pętla wokół Słońca przynosi kolejne święta, kolejną wiosnę, kolejne pierwsze kwiaty , pierwsze pąki na drzewach. Dzieci tak samo jak w zeszłym roku cieszą się z zajączkowych prezentów , uśmiechają się tak samo jak przed pandemią, cieszą się ze słodyczy , mają ochotę na zabawę, najbardziej na świecie pragną bliskości swoich rodziców. Nie potrzebują do tego pandemii, ograniczenia wolności , obostrzeń związanych z przemieszczaniem się i komunikowania tego na Facebooku w formie łzawych postów. Tak samo przyleciały pierwsze wiosenne ptaki, tak samo jak rok temu o świcie budzą mnie hałaśliwe kosy, tak samo jak w zeszłym roku na brzoskwini pojawiły się pierwsze pączki . Tak samo jak w zeszłym roku wyrosła zielona trawa. Czas płynie nieubłaganie, życie zatacza swój kolejny cykl , a natura nie przejmuję się tym, co trapi człowieka. Mówimy...

Już tam nie ma Cię

Mam czyste nogi, bo mi je obmyłeś, I brzuch mam syty po wspólnej wieczerzy, I wyspana jestem po wspólnym czuwaniu, Bo miłość moja do Ciebie wciąż niedoskonała. Sprzedałam Ciebie za parę srebrników, Wyrzekłam się Ciebie i wstyd mnie ogarnął, W Twej drodze na górę nieść Ci nie pomogłam I nie stałam odważnie kilka godzin przy krzyżu. Słowa moje ranią jak miecz obosieczny I zmęczona sobą szukam sensu życia. Bez wiary że cokolwiek tu znaczę, Bez nadziei że cokolwiek będę Ukochałam w sobie tylko smutek szary. A Ty mi całe życie wisisz przed oczami, Rozpostarte ręce, pochylona głowa. Rodzisz się człowiekiem, umierasz człowiekiem, A przecież cały należysz do Boga. Spoglądam w Twoją stronę, niepewna reakcji, Tak wiele chcę powiedzieć, a Ty już wszystko wiesz. I mimo wszystkich lęków, mimo wielu łez, Przybiegam znów do grobu, lecz.... już tam nie ma Cię.

i Jezus też się bał...

Zewsząd spoziera statystyka, liczby wyrażane w dziesiątkach i setkach tysięcy, niezliczone odmiany dobrych rad i "eksperckich" wypowiedzi. Epidemia. Pandemia. Strachu, niepewności, lęku, wreszcie wirusa. Wirusa który bardzie niż płuca zatruwa serca wszystkich ludzi na całym świecie. Zasiewa zwątpienie, chęć odosobnienia, zamyka nas w domach, w kokonach bezpiecznej izolacji od rzeczywistości. Sączy się w nas kolorowym strumieniem telewizyjnych przekazów, inspirowanych chęcią sprzedania sensacji, jakiej w naszym życiu nie było od jakichś dziesięcioleci. Wgryza się w nas świdrującym poczuciem zagrożenia, najgorszego jakie znamy - chorobą i śmiercią. Strach jest dla ludzi czynnikiem ratującym życie, a - ponoć - lenistwo, matką wynalazków. Strach kazał naszym przodkom uciekać przed tygrysem, strach pomaga uniknąć wielu groźnych sytuacji. Instynktowny i najbardziej pierwotny odruch, kiedy stykamy się z nieznanym.  Przesadny i paraliżujący pozbawia zdolności właściwej oceny sytuacji...

Rola życia

Czy możemy zacząć jeszcze raz? To przedstawienie mi nie wyszło. Wolałabym zacząć go jeszcze raz. Przyjdę na każdą próbę, nie będę improwizować. Będę się trzymać scenariusza, niczego nie dodam od siebie. Przemyślę każdą kwestię, aby brzmiała prawdziwie, postaram się o poprawny akcent i nie pogubię końcówek. Pójdę do charakteryzacji, zażądam najładniejszej twarzy, złocistych włosów i szczupłej sylwetki. Dodam trochę uroku i szczyptę inteligencji. Wybiorę najładniejsze stroje, szyte specjalnie dla mnie. Niczego nie będę udawać, nie zostawię miejsca dla sztucznych emocji. Pójdę na całość za drugim razem, nie mam zamiaru siebie oszczędzać. Zmieńmy tylko reżysera. Ten mi nie przypadł do gustu.  Jakiś reżyser z pasją, z którym się nie będę kłócić. Fabuła nieciekawa, żadnych zwrotów akcji, dialogi oklepane, ogólnie wieje nudą. Może dodać dramaturgii, może więcej romansu?  Może inna sceneria, może inny klimat? Inni aktorzy świetni , a moja rola beznadziejna. Tego, co teraz gramy, ...

Wizyta u szamana

Nie żebym wybierała się do niego specjalnie. Co to , to nie... Ma normalne polskie imię i nazwisko, przyjmuje w zwyczajnym gabinecie w przeciętnej przychodni. Nosi nawet biały fartuch i ma tytuł lekarza, specjalisty nadto. Wywołana po numerze, który czyni mnie jak najbardziej anonimową dla pozostałych oczekujących, weszłam do gabinetu. Przywitał mnie lekko siwiejący i mocno łysiejący pan w średnim wieku, na powitanie racząc mnie swoimi przemyśleniami na temat wyników wyborów do parlamentu. Wysłuchując wystudiowanej opinii zerkałam delikatnie na moją kartotekę, która jak na razie nie doczekała się otwarcia. Ostatecznie pan doktor zapytał z czym przychodzę. "Otóż boli mnie i tu kręgosłup i o tu ta kość biodrowa, dość mocno i długo. " Mój krótki opis okraszony był szczegółowym wskazaniem miejsc bólu. Pan zrobił minę pod tytułem "o nie takich bólach tu już słyszałem" i rozpoczął wywiad. Co Pani robi, czy coś podnosi, czy siedzi, czy chodzi. Ja opowiadałam o szczegół...

Cała ja

Złamane wieczne pióro, pięć pustych kałamarzy, wyczerpany papier. Jak zmieścić całego siebie w kilku akapitach? Gdzie zmieścić wielkie serce, ogromną pustkę, otchłań duszy? Jaki kolor atramentu dla złamanego serca? Jaka czcionka najlepsza na uśmiech? W ilu literach zmieścić niewypowiedziane szczęście? W ilu słowach zawrzeć wszystko co najgorsze? Którą twarz uwiecznić i jaką fryzurę? Do ilu błędów się przyznać, co lepiej przemilczeć? Ile laurek sobie wystawić? Kogo obwinić i za co dokładnie? Kogo obarczyć za to, co jest dzisiaj? Kto się już nie obroni? Piętno winy wypalone na załamanych rękach. Uśmiechy zaklęte w kilka drobnych zmarszczek. Przeczytane noce skrzywione na karku. Trzy życiowe pomyłki zabliźnione w ranach. Trudne noce bijące arytmicznym sercem. Wypłakane łzy w podkrążonych oczach. Wszystko co od biedy i od święta. Wszystko co zostało w środku i chce się wydostać. Jedna sprawdzona miłość i kilka porażek. Za małe mieszkanie i za wielkie ambicje. Za dużo...