Przejdź do głównej zawartości

Posty

Cała ja

Złamane wieczne pióro, pięć pustych kałamarzy, wyczerpany papier. Jak zmieścić całego siebie w kilku akapitach? Gdzie zmieścić wielkie serce, ogromną pustkę, otchłań duszy? Jaki kolor atramentu dla złamanego serca? Jaka czcionka najlepsza na uśmiech? W ilu literach zmieścić niewypowiedziane szczęście? W ilu słowach zawrzeć wszystko co najgorsze? Którą twarz uwiecznić i jaką fryzurę? Do ilu błędów się przyznać, co lepiej przemilczeć? Ile laurek sobie wystawić? Kogo obwinić i za co dokładnie? Kogo obarczyć za to, co jest dzisiaj? Kto się już nie obroni? Piętno winy wypalone na załamanych rękach. Uśmiechy zaklęte w kilka drobnych zmarszczek. Przeczytane noce skrzywione na karku. Trzy życiowe pomyłki zabliźnione w ranach. Trudne noce bijące arytmicznym sercem. Wypłakane łzy w podkrążonych oczach. Wszystko co od biedy i od święta. Wszystko co zostało w środku i chce się wydostać. Jedna sprawdzona miłość i kilka porażek. Za małe mieszkanie i za wielkie ambicje. Za dużo...

Potrzebuję...

Potrzebuję odrobiny spokoju, jako antidotum na zwariowanie świata. Potrzebuję serca, które kocha mnie i moje słabości. Potrzebuję silnego ramienia, aby się wesprzeć, gdy powstaję z upadku. Potrzebuję szorstkiej dłoni, na której czas i praca złożyły autografy, aby moja dłoń nie chwytała brzytwy. Potrzebuję jasnych oczu, rozświetlających moje mroki. Potrzebuję mądrych słów w odpowiedzi na moje pytania. Potrzebuję cichego głosu, który rozleje się pieszczotą po moim sercu. Potrzebuję sennego oddechu, aby ukołysać skołatane nerwy. Potrzebuję ciepłej poduszki po drugiej stronie łóżka, aby mnie porwała nurtem ciepłych marzeń sennych. Potrzebuję ciasnoty w łóżku, aby przestać szukać swojego miejsca. Potrzebuję hałasu domu, aby cisza nie dźwięczała mi tak strasznie. Potrzebuję przyjaźni, aby móc wysłuchać. Potrzebuję kłótni, aby móc się wykrzyczeć. Potrzebuję ludzi, aby znowu stać się człowiekiem. Potrzebuję gwaru, aby zapragnąć ciszy. Potrzebuję samotności, aby moje łzy nikogo n...

ONA

ONA - wygląda zupełnie jak ja, ma gęste, kręcone włosy, korpulentna, wysoka. Trochę za duży nos, szare oczy, trochę niezgrabnie chodzi i często kopie w krawężniki. Chyba kiedyś nią byłam, tak mi się zdaje, kiedy miałam siłę dogonić jej tempo, towarzyszyć jej we wszystkim, wytrzymać z nią ciągle. Z czasem odpuściłam troszeczkę, potem jeszcze jedną i następną i tych troszeczek nazbierało się tyle, że teraz patrzę na nią z boku i cicho zazdroszczę. Tak trudno nią być. Zrywa się wcześnie z pierwszymi dźwiękami budzika, który do mojej świadomości trafia po piętnastu minutach wraz z snem o pysznym śniadaniu. Wstaje z uśmiechem, parzy sobie kawę, czesze włosy i robi makijaż. A ja z grymasem siadam na porcelanę i kombinuję, co można z rana sobie odpuścić, a co jest jednak niezbędnie konieczne. Biegnie z radością obudzić dzieci, a ja przeklinam szesnaście schodów na pierwsze piętro. Ma sto pomysłów na swoje śniadanie i co najmniej dwadzieścia na posiłek dla dzieci. Ja ciągle zajadam musli z jog...

Spowiedź

Urodziłam się zbyt późno. Tyle wiem na pewno. Ktoś pomylił roczniki, nazwiska, miejsca i czas. I tak przyszłam na świat , którego nie znoszę, z wartościami których nie wyznaję i ludźmi, którzy odchodzą zbyt szybko. Jestem trochę passé, z moim umiłowaniem domu, rodziny, wartości takich jak miłość, współczucie, sprawiedliwość i szacunek dla starszych. Zresztą, co do ostatniego, czuję się dobrze w ich towarzystwie, potrafię z nimi rozmawiać, tego wszystkiego nauczyła mnie babcia, tłumacząc świat i relacje z ludźmi. Wpajała mi najprostsze zasady, uczyła szacunku i cierpliwości. Zawsze powtarzała, że starość jest dobrą wymówką na wiele błędów. Dzieciństwo dobre, w końcu nie byłam dzieckiem patologicznych rodziców, raczej oddanych i może zbyt młodych na taką odpowiedzialność. Miałam kochających dziadków, którzy pokazywali mi świat, uczyli miłości do zwierząt, szacunku dla ziemi i dobra w najprostszej postaci. Zawsze inna, ale może nie dziwna. Zawsze kujon i zbyt nudna. Zawsze mądra, ale m...

Pani Jesień

Wstała rozespana, z opuchniętymi od kilkudniowego płaczu oczami, z potarganymi kasztanowymi włosami i rozejrzała się dookoła. Słońce wisi wysoko na czystym niebie, ktoś wyzbierał wszystkie grzyby z lasów, ptaki wesoło ćwierkają na ciągle zielonej leszczynie. Gdzieniegdzie pojedyncze drzewo w posępnym brązie informuje wszystkich, że jesień już nadeszła. Ona sama przez jakiś czas otulona ciężkimi chmurami płakała rzewnie nad odchodzącym latem. Opamiętana po jakimś miesiącu, przez natarczywe promienie ciepłego październikowego słońca, zdecydowała się wreszcie na swoje jesienne porządki. Rozgoniła ciężkie stalowe posłanie z chmur i zawołała na swego przyjaciela - wiatr. Ten, upojony szczęściem, nie może zdecydować w którą stronę chce mu się wiać, hula zatem na wszystkie strony z mocą, wymiatając zewsząd opadłe liście. Jesień zaczyna malować świat w najpiękniejsze kolory. Klon, który na pewno powinien być rodzaju żeńskiego, ten modny fircyk jak co roku nie może się zdecydować na jeden kol...

potwory

Wróciły. Podstępne, bezwstydne, sprytne maszkarony. Wyciągają swoje ogromne zakrzywione szpony, chwytają za gardło, trzymają długo, aż do utraty tchu. Wbijają kły w serce wysysając krew zmieszaną ze strachem i adrenaliną. Przychodzą nocą, kiedy jest się najbardziej bezbronnym. Poruszają się bezszelestnie, szybko, to jak wyglądają bardziej wyczuwam niż wiem na pewno. Buszują po mojej głowie przeszukując zakamarki mojej pamięci, nawet te których sama nie jestem świadoma. Wyławiają dawne wspomnienia, ludzi, przyjaciół, bliskich, kochanych. Mieszają wszystko w przeklętym kociołku dodając porcje strachu, śmierci, potu, łez... Ciskają we mnie jak w tarczę strzelniczą, za każdym razem trafiając w dziesiątkę. Bezradność snu mnie zniewala. Nie mogę wykonać żadnego ruchu a one robią, co chcą, każąc mi się przyglądać. Obrazy przesuwane przed oczami zostają już w głowie na zawsze. Nieodzownie i ostatecznie. Wszystko wszędzie porozsypywane, bałagan w całym archiwum, na środku sterta strzępków myśli...

A gdyby tak....

Zobaczyć słońce skąpane w Saharze Poczuć na twarzy chłód różowej mgły Zanurzyć stopy w lazurowej wodzie Wpleść we włosy równikowy pasat Powąchać kwiaty których u nas nie ma Zjeść słodką pomarańczę prosto z drzewa Przepłynąć jachtem kawałek oceanu Zmarznąć do kości na szczycie lodowca Przejść swobodnie pod brzuchem żyrafy Policzyć gwiazdy odbite w Ontario Odetchnąć powietrzem najczystszych lasów Jeździć na koniu po stepach Australii Spocić się na szlaku w Amazońskiej dżungli Posłuchać grzmotu ogromnego wodospadu Spędzić wieczór nad różowym jeziorem Zjeść śniadanie na toskańskim tarasie Rozpłynąć się w słodyczy bułgarskiego wina Odurzyć się zapachem angielskich wrzosowisk Poczuć drżenie na koncercie w Wiedniu Poznać bajecznie bogatego maharadżę Spojrzeć bez strachu w oczy kenijskiemu lwu Być wielkim tygrysem i przemierzyć tajgę Zamienić się w ptaka i szybować nad górami Rozpalić iskrę, która dawno zgasła Znaleźć krzemienie i wzniecić ogień Ogrzać od niego zam...