Czasem Twój umysł to Twój największy wróg. Cichy, podstępny, dobrze przygotowany, znający Twoje mocne i słabe strony. Atakuje, kiedy chce, bez ostrzeżenia i powodu. Podrzuca Ci wstrętne, mroczne myśli najdziwniejszych treści. Z każdej strony poddaje wszystko w wątpliwość - myśli, uczucia. Wiarę w ludzi i ich dobre zamiary. W przyjaźń. W dobre słowa. Cichym wieczorem wywraca Twój spokój do góry nogami. Wyszukuje z pamięci kiepskie obrazy z wojennych lektur, zasłyszane kiedyś przelotnie wiadomości, straszy chorobą, wojnami, samotnością i strachem. Napawa Cię lękiem przed strachem. Z czasem zaciska Ci szczęki, wytrąca serce z miarowego rytmu. Oszalałymi rzutami wzburza krew w środku nocy. Cały dzień żyjesz w cieniu oczekiwania na najgorsze. Każda syrena powoduje drżenie rąk, każdy telefon szybsze bicie serca. Za jakiś czas czujesz się chory. Poważnie i rzeczywiście. Bóle zatruwają Ci dni, rozmyślania noce. Zaciera się granica między pewnością, że to strach a wątpliwościami, ze to coś więcej. Gardło zaciska sie coraz częściej gulą panicznego strachu. Łóżko i ciemna noc atakują Cię panicznym lękiem. Krótkie, urywane oddechy rozrywają Ci płuca, serce szaleje ledwo znajdując miejsce w ciasnej piersi. Rzeczywistość staje się odległa, nie wiadomo, czy ten ból rozsadzający Cię od środka to prawda, czy wyobraźnia. Dochodzisz do granicy zmysłów i tylko resztki przytomności pozwalają Ci nie zwariować, nie krzyczeć i nie płakać. Budzisz się i czujesz, jakbyś wrócił z ciężkiej pracy. Obolały, zmęczony, zły. Jedzenie rośnie w ustach. Strach przed następną nocą wisi jak miecz Damoklesa.
Pierwszy dzień, w którym masz ochotę na kawę i żaden ból od rana nie przyćmiewa Ci życia uznajesz za cud. A potem przychodzi nowy strach, kolejna noc i pięści zaciskane na pościeli.
To minie. Musi. Zawsze mija. Po jakimś czasie już nie wyglądasz jak przerażone dziecko. Ale najgorszy jest czas. Oczekiwanie i to wszystko, co musicie przejść po drodze.
Ty i Twój największy wróg.
Komentarze
Prześlij komentarz