Siostrzane relacje są wdzięcznym tematem powieści i poematów, chociaż zawsze mnie zastanawiało dlaczego... W końcu mama zawsze powtarzała: "jesteście siostrami, macie być dla siebie dobre" i na tym filozofia się kończyła. Dobrze dla literatury polskiej, że z moją mamą nie rozmawiał Słowacki pisząc "Balladynę", bo bez tragedii i rozlanej krwi przeszedł by pewnie bez echa. Za to Gryzelda i Anastazja dla siebie były bardzo dobre, gorzej w relacjach z Kopciuszkiem. O tym, że relacje siostrzane mogą być trudne, zawiłe i ocierać się co rusz o tragedię przekonałam się dzisiaj, jak nigdy wcześniej. W naszym cichym i spokojnym wiejskim kościółku, gdzie Misterium Przemiany odbywa się przy śnieżnobiałym ołtarzu, a wierni w cichej modlitwie proszą o najprostsze łaski, dramat przypełza cicho i niespodziewanie.
Dwie siostry, bliźniaczki. Letnie stylówki okraszone nerkami - różnymi - żeby je można było chyba jakoś rozpoznać. Długie minuty płyną leniwie, w tle czytania i tragedia Piotra i Pawła. A ławkę przede mną inna tragedia. Oto jedna z sióstr wyciąga ze swej nereczki w kolorze róż, z wizerunkiem uśmiechniętego Pusheena szminkę w kolorze niebieskim z najnowszej kolekcji Krainy Lodu. Druga siostra natychmiast przystępuje do przywoływania pierszej do porządku. Tłumaczy jej coś zawzięcie, co poznaję po wyraźnej gestykulacji lewej ręki i szeroko otwartych oczach. Pierwsza z sióstr niewiele robiąc sobie z całego zamieszania i wobec ogromnej potrzeby utarcia nosa sltej drugiej i zwilżenia własnych ust, patrząc w oczy pannie rozważnej, powoli smaruje całe wargi obfitą warstwą bezbarwnej szminki. Druga - z otwartymi szeroko oczami - pozostała w szoku, że wobec czynu tak haniebnego, niegodziwego i podłego nie zatrzęsła się ziemia, a z nieba nie sypnęły gromy. Ponieważ jednak wszechświat zdawał się być zajęty nieco innymi sprawami sama postanowila nazdać siostrze. Wybuch uzasadnionej pretensji przerwała babcia rozdzielając obie i stawając między nimi. Sytuację miał uratować ciepły przytulas babci, cóż jednak z tego, skoro ta druga - podła i okrutna istota - również przez babcię była tulona.
I tak stały: jedna wysmarowana szminką Kraina Lodu z błyszczącymi jak sopel ustami i druga załamana niesprawiedliwością życiową, albowiem najwyraźniej jej nerka z Elsą (o zgrozo!) nie zawierała tak ciekawych przedmiotów jak szminka. Logicznym następstwem tego było więc dalsze jej zachowanie: kiwanie się, przyglądanie się butom, opieranie małej głowy, w której się to wszystko pomieścić nie chciało, o ławkę kościelną. W desperacji próbowała trochę pozaczepiać siostrę, która stała niczym wspomniana królowa lodu i błyszczała swoimi nawilżonymi ustami. Promień sprawiedliwości zaświecił jednak nad smutną duszą dziewczynki i babcia posadziła ją na kolana, tuląc do siebie. Wiadomo jednak, że żadna wojna nie kończy się po pierwszej bitwie, dlatego lodowa panna z nieukrywanym poczuciem wyższości wydobyła ze swojej nereczki piękny, nowy, pachnący szykiem i najnowszymi trendami ultra max HD telefon z psiego patrolu w kolorze niebieskim. A następnie z gracją igrającej ze śmiercią istoty zaczęła machać nim przed nosem siostry.
I tak oto siedziały sobie wśród spokojnej mszy dwie siostry: jedna okrutna, zła i podła, z najnowszym telefonem i błyszczącymi ustami i druga: z zaciśniętymi ustami i wzrokiem wbitym w siostrę, z nienawiścią w sercu, jakiej świat i piekielne czeluści nie widziały.
Nie ma bowiem większego grzechu nad ten, gdy wygląda się lepiej niż druga kobieta. Zwłaszcza siostra.
Historia prawdziwa, koloryzowana.
Komentarze
Prześlij komentarz