Przejdź do głównej zawartości

Dożynki

Dożynki są świętem dziękczynienia za plony. Za to, że trud i wysiłek ludzi wkładany w uprawę roli, ich miłość i przywiązanie do ziemi, pokora wobec nieprzewidywalnej natury zaowocowały zbiorami, którymi mogą wyżywić siebie i nas. Być może nie świętuję ze wszystkimi, ale ten dzień bliski jest mojemu sercu. Wychowana na gospodarstwie noszę w sobie ogrom szacunku dla rolników. 

Gdy zamykam oczy czuję na dłoni ciepło zebranego właśnie zboża, jego duszny, mączny zapach. Czuję zapach wygrzanej w słońcu słomy, ostrość kłującego po łydkach rżyska. Wciąż czuję na ramionach palące sierpniowe słońce, słony pot i kurz lepiący się do mnie. 

Pamiętam chłodny sobotni poranek, gdy zaczynały się wykopki. Zapach wilgotnej ziemi i terkot maszynki do kopania. Smak grzanej kiełbasy, baby drożdżowej i słodki, mdły dym ogniska na polu, a na koniec lekko spalone ziemniaki. Pamiętam jak pachnie zagon buraków pastewnych późnym popołudniem, gdy rosa wydobywa z niego całą słodycz. Czuję w ustach ziarenka ziemi z marchewki zjadanej wprost z pola i chrupkość młodej kalarepy. Pamiętam ciepłą od słońca ziemię pod stopami, kłujące liście ogórka skrywające pod swym baldachimem smaczne skarby. 

Uwielbiam wspomnienie upalnego, wilgotnego lasu, któremu wykradaliśmy maliny i jeżyny, unikając ogromnych pokrzyw. Zapach dojrzałych gruszek i kwaśnych jabłek. Obieranie krzaków agrestu, czy pozbawianie porzeczek szypułek wspominam już mniej przyjemnie...

Kocham wspomnienia letniej kuchni i jej gorącego pieca, godzin spędzonych przy słoikach truskawek, ogórków, wspólnych śmiechów i przeganiania dziadka odkładającego do pieca ponad potrzebę. 

Słyszę szum październikowych wyschniętych liści kukurydzy, czuję ich twarde ziarenka spadające do miski, uciekające w palcach jak paciorki różańca. Pamiętam wspólnie śpiewane piosenki przy obieraniu marchwi, anegdoty o wojennych czasach i śmieszne historie mojej babci, smak ciepłej słodkiej herbaty z cytryną. Czuję na policzkach ciepło węglowego pieca w kuchni, zapach domu rozgrzanego od kuchennej blachy. Nie zapomnę smaku domowej kiszonej kapusty, zimowych jabłek chowanych w piwnicy, babcinych marmolad i powideł.

Tkwi w mojej pamięci wciąż zapach chlewa, ciepła zwierzęcego ciała, świeżo wydojonego mleka, siana rzucanego do żłoba.

Moja głowa pełna jest pięknych zapachów, dłonie pełne wspomnień najróżniejszych fraktur, bo praca na gospodarstwie jest właśnie połączeniem zapachów, dotyku, wiedzy i cierpliwości. 

Świat gna do przodu, nie widać już w polu konia, maszynami rolniczymi sterują komputery. Mamy piece indukcyjne, klimatyzację, mięso tworzone w laboratorium. Coraz dziwniejszy nam się wydaje i trudniejszy do zrozumienia. Niezmienny i stały jest jednak boski porządek, który wiosną rozwija pąki drzew, latem obsypuje owocami a zimą pozwala odpocząć przykrywając wszystko białą, puchową kołderką. 

Ten dawny świat przy trzaskającym w piecu sosnowym drewnie, wydaje mi się taki prosty, spokojny i dobry. W takie dni jak ten uwielbiam wracać do niego myślami. Lubię też świadomość, że w tym roku zboże było tak samo ciepłe jak to z przeszłości i miało mączny, duszący zapach.

Udanego świętowania wszystkim rolnikom!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bez Ciebie

Było mi łatwiej nie pamiętać  bliskości Twoich szerokich ramion mapy pieprzyków na Twoich plecach  zagłębienia obojczyka linii szyi znajomej jak droga do domu Było mi łatwiej bez dotyku, zapachu bez znajomego uścisku  z pustym miejscem na plecach po Twoich ciepłych dłoniach  ...Niż z tym jednym przytuleniem Wróciła jak trzaśnięcie biczem pamięć o wszystkich chwilach spędzonych w tych ramionach o wszystkich tańcach z twoją dłonią na moich plecach, o gęsich skórkach pod twoimi palcami o małych i wielkich rozkoszach kiedy byłeś tak blisko Wróciły jak pazury lwa rozszarpujące zwierzynę  wszystkie ciche dni, wyrzuty wilgotne od łez oczy zagubione spojrzenia szukające stabilizacji lęk i niepewność przed tym co ucieka wzajemne pretensje, coraz głębsze rany i głuche milczenie, które tylko dzieli Nie chcę ich pamiętać  boli moja wina błędy i pomyłki uderzają w twarz coś było i uparcie tego nie ma jak człowieka w tym słynnym wierszu Szymborskiej  myśmy też umarl...

Mori

Znów mi smutniej na świecie, ubyło serdecznego śmiechu. Dobroci, co się nieproszona sama przejawia, pomocnej dłoni na kiepskie czasy. Prostoty rozumienia skomplikowanych spraw i przyjmowania tego co jest, jakby musiało być.  Znów mi tu bardziej samotnie. Jakby wszyscy tam uciekali. Do tej spokojnej krainy, zielonej od morza traw, spokojnej murem lasów na horyzoncie, błogiej błękitem bezbrzeżnego nieba. Dźwięcznej cykadami, słowikami i trzmielami. Pachnącej świeżym chlebem, który ktoś zostawił na drewnianym blacie. Znów coś już było po raz ostatni. Chociaż się wtedy nie wydawało. Podpełzło zdradziecko, zabrało. Ostatnie do widzenia dziś brzmi jak groteska. Teraz już wiem, że to co mi w pamięci zostało w ramkę muszę zamknąć ostatniego wspomnienia i hołubić w sercu na zawsze. Nie chcę się żegnać i tęsknić już zawsze. Wolę przed oczami Twój uśmiech wesoły.  Zostały żarty niewypowiedziane, wspólne kawy nie wypite, uściski skreślone przez śmierć. Okulary nikomu niepotrzebne, buty, k...

Anioł śmierci

Zabiłam już w sobie kilka razy ochotę na życie. Odbudowuję ją później mozolnie, kawałek po kawałku, składając dobre słowa jak cegły ocalałe po detonacji. Na nowo, od fundamentów buduję mury pewności siebie, radości z każdego dnia, ochoty na kolejny świt i wiary w to, że ten świat jest lepszy od tego po drugiej stronie. Czytam mój list do taty, próbuję odnaleźć siebie w tych słowach pełnych pewności i stanowczości. Teraz, kiedy znów zabiłam w sobie chęć do życia. Zabiłam milion razy setki pomysłów na siebie. Na piękno, zdrowie, dobre samopoczucie. Na ćwiczenia, spacery, rozwój i dobrostan. Zachłysnęłam się na chwilę i wyplułam z obrzydzeniem. Odrzuciłam, najdalej jak można, odwróciłam się plecami, udaję, że nigdy ich nie było. Żal przyćmiewam kolejnym papierosem, topię w perlistym prosecco, zagłuszam zbyt głośną muzyką. Nie patrzę w lustro, nie staję na wadze, nie chcę widzieć wszystkich wad i niedoskonałości. Nie potrafię spojrzeć na siebie inaczej, jak tylko z mocnym wyrzutem.  Za...