Przejdź do głównej zawartości

w ogrodach wspomnień

W mojej głowie zazwyczaj wiele się dzieje i często próbuję sobie zwizualizować jak może wyglądać jej wnętrze, skoro tyle się tam dzieje, a jednocześnie wiele osób mówi, że mam dobrze "poukładane". Więc wyobrażam sobie rzędy szafeczek ze skatalogowanymi pojęciami jakie kiedykolwiek ktokolwiek jakkolwiek "włożył" mi do głowy, wszelkie informacje, fakty, wierzenia, strachy, przekonania i wartości włożone w schludne katalogi i poukładane alfabetycznie. Na razie ich nie gubię, ale kto wie, co będzie kiedyś... To jednak tylko niewielki wycinek. Resztę zajmują ogrody. Największy z nich, ten, po którym najbardziej lubię się przechadzać to ogród dobrych wspomnień. Jest ogromny i ciągle się powiększa. Uwielbiam się zatracać w jego pięknie, w jego dorodnych, cudnych kwiatach, krzewach rosnących tutaj chyba od zawsze, odnajdywać maleńkie pączki dawno niewidzianych gatunków. Przechadzam się tędy często, mam swoje ulubione ścieżki, czasem jednak zbaczam na te mniej odwiedzane i na nowo zachwycam się ich pięknem. Codziennie sadzę tutaj nowe roślinki i odwiedzam je często, aby się przyjęły na stałe. Ciągle świeci tu słońce a czasami z bezchmurnego nieba spada deszcz słodkich łez szczęścia i rozczulenia. Na skraju tego pięknego ogrodu znajduje się dużo mniejszy, otoczony wysokim murem, zamknięty na siedem spustów ogród cierniowy. Tutaj zaglądam rzadko i zazwyczaj tylko przez dziurkę od klucza. Niebo tutaj spowijają ciężkie chmury wzajemnych urazów, żali, smutków i złości a ziemię ciągle karmi słony deszcz smutnych łez. Nie przeszkadza to rosnącym tutaj ciernistym krzewom, zakorzenionym na tysiąc lat chyba. Sieją się same i mimo, że nie dbam o nie w ogóle, trzymają się zaskakująco mocno. Jeden mały spacer po tych ścieżkach szarpie serce i duszę na kawałki. Dlatego staram się tutaj nie zaglądać, ale zostawiam ten ogród w jego kącie, z całą brzydotą i szarością, bo tylko na jego tle mój ogród dobrych wspomnień wygląda tak cudownie i w tym kontraście ujawnia się cała jego doskonałość. Daleko na krańcu moich dobrych wspomnień rosną coraz nowe i dziwne gatunki zmieniając się powoli w rabatki ze wspomnieniami snów. Mam też i takie, są cudaczne i dziwne, niezwykle kolorowe i machają do mnie pluszowymi łapkami. Zaglądam tam czasem, szukając powodu do uśmiechu i zawsze go tam odnajduję. W końcu nie ma nic bardziej pokręconego niż ludzkie sny a te które zostały na stałe w moim ogrodzie są dopiero cudaczne!!  Niewątpliwie jest tutaj pięknie i uwielbiam to miejsce.
Mam też kino, gdzieś na granicy ogrodu dobrych wspomnień a pudełkiem marzeń. Tutaj wyświetla się filmy jedyne i niepowtarzalne, powstałe  w  mojej głowie z przeczytanych książek. Prawdziwi i wymyśleni aktorzy odgrywają rolę tak jak podpowiada im moja wyobraźnia a scenografia warta jest miliony! Oscar murowany! Ciągle dodaję nowe do kolekcji a ponieważ nie panuje tutaj porządek, stare filmy mieszają się ze sobą tak, że trudno potem rozróżnić, co z czego się wzięło. 
Mam nadzieję, cichą i gorącą, że nikt nigdy mi tych pięknych miejsc nie zabierze, bo to one stwarzają mnie na co dzień taką jaką jestem i nie wyobrażam sobie, abym mogła tutaj nie przychodzić....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bez Ciebie

Było mi łatwiej nie pamiętać  bliskości Twoich szerokich ramion mapy pieprzyków na Twoich plecach  zagłębienia obojczyka linii szyi znajomej jak droga do domu Było mi łatwiej bez dotyku, zapachu bez znajomego uścisku  z pustym miejscem na plecach po Twoich ciepłych dłoniach  ...Niż z tym jednym przytuleniem Wróciła jak trzaśnięcie biczem pamięć o wszystkich chwilach spędzonych w tych ramionach o wszystkich tańcach z twoją dłonią na moich plecach, o gęsich skórkach pod twoimi palcami o małych i wielkich rozkoszach kiedy byłeś tak blisko Wróciły jak pazury lwa rozszarpujące zwierzynę  wszystkie ciche dni, wyrzuty wilgotne od łez oczy zagubione spojrzenia szukające stabilizacji lęk i niepewność przed tym co ucieka wzajemne pretensje, coraz głębsze rany i głuche milczenie, które tylko dzieli Nie chcę ich pamiętać  boli moja wina błędy i pomyłki uderzają w twarz coś było i uparcie tego nie ma jak człowieka w tym słynnym wierszu Szymborskiej  myśmy też umarl...

Mori

Znów mi smutniej na świecie, ubyło serdecznego śmiechu. Dobroci, co się nieproszona sama przejawia, pomocnej dłoni na kiepskie czasy. Prostoty rozumienia skomplikowanych spraw i przyjmowania tego co jest, jakby musiało być.  Znów mi tu bardziej samotnie. Jakby wszyscy tam uciekali. Do tej spokojnej krainy, zielonej od morza traw, spokojnej murem lasów na horyzoncie, błogiej błękitem bezbrzeżnego nieba. Dźwięcznej cykadami, słowikami i trzmielami. Pachnącej świeżym chlebem, który ktoś zostawił na drewnianym blacie. Znów coś już było po raz ostatni. Chociaż się wtedy nie wydawało. Podpełzło zdradziecko, zabrało. Ostatnie do widzenia dziś brzmi jak groteska. Teraz już wiem, że to co mi w pamięci zostało w ramkę muszę zamknąć ostatniego wspomnienia i hołubić w sercu na zawsze. Nie chcę się żegnać i tęsknić już zawsze. Wolę przed oczami Twój uśmiech wesoły.  Zostały żarty niewypowiedziane, wspólne kawy nie wypite, uściski skreślone przez śmierć. Okulary nikomu niepotrzebne, buty, k...

Anioł śmierci

Zabiłam już w sobie kilka razy ochotę na życie. Odbudowuję ją później mozolnie, kawałek po kawałku, składając dobre słowa jak cegły ocalałe po detonacji. Na nowo, od fundamentów buduję mury pewności siebie, radości z każdego dnia, ochoty na kolejny świt i wiary w to, że ten świat jest lepszy od tego po drugiej stronie. Czytam mój list do taty, próbuję odnaleźć siebie w tych słowach pełnych pewności i stanowczości. Teraz, kiedy znów zabiłam w sobie chęć do życia. Zabiłam milion razy setki pomysłów na siebie. Na piękno, zdrowie, dobre samopoczucie. Na ćwiczenia, spacery, rozwój i dobrostan. Zachłysnęłam się na chwilę i wyplułam z obrzydzeniem. Odrzuciłam, najdalej jak można, odwróciłam się plecami, udaję, że nigdy ich nie było. Żal przyćmiewam kolejnym papierosem, topię w perlistym prosecco, zagłuszam zbyt głośną muzyką. Nie patrzę w lustro, nie staję na wadze, nie chcę widzieć wszystkich wad i niedoskonałości. Nie potrafię spojrzeć na siebie inaczej, jak tylko z mocnym wyrzutem.  Za...