Zamknąć oczy na zawsze.
Pozostać głuchą od dziś
na przekleństwa, wyzwiska i żale.
Zostawić znienawidzone ciało,
Rozwinąć skrzydła ukryte,
Polecieć w jedno znajome miejsce.
Zobaczyć Ciebie w tym domu,
Do którego Cię kiedyś zawiozłam.
Zobaczyć Twój uśmiech
I wtulić się w Twoje ramiona.
Zmierzwić Ci włosy po trwałej
I pocałować Cię w czoło.
Zobaczyć Twój uśmiech serdeczny
I wziąć w dłoń Twoją rękę.
Zapytać, czy tak mi wolno,
Czy Ty to rozumiesz i chwalisz?
Czy można jednak bez winy
Zapomnieć, zostawić, nie kochać?
Utul mnie w swoich ramionach.
Pogłaszcz po głowie i powiedz
Że mnie wciąż kochasz niezmiennie
Choć ja się zmieniłam ogromnie.
Powiedz, że tak właśnie wolno,
Że dajesz mi swe przyzwolenie
Na bycie szczęśliwym już teraz.
Że dajesz mi prawo do łez,
Do buntu, sprzeciwu i wiary.
W swoim niedoskonałym wcieleniu,
Z ukrytym sensem istnienia,
Z wiecznym pragnieniem miłości
Jestem jak bezpański anioł...
Ty jedna widziałaś we mnie
Coś więcej niż tylko porażkę.
Kochałaś całą niezmiennie,
Dałaś mi wiarę w istnienie.
Dziś potrzebuję Ciebie,
Twojej wyrozumiałości,
Wspierającej miłości
I bezwarunkowej dobroci.
Jeśli mi jednak skrzydła
Nie wyrosną tej nocy
I nie przyfrunę do Ciebie
Mimo życzenia mocy,
Odwiedź mnie we śnie i powiedz,
Że zawsze przy mnie zostaniesz.
Kocham Cię przecież ciągle
I nigdy już nie przestanę.
Komentarze
Prześlij komentarz