Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2024

Pokolenia

 8 osób na zdjęciu, 6 kobiet, trzy pokolenia. Za nami jak blade klisze wspomnienie tych, co odeszły. Babcia, jej wcześnie zmarła mama i te wszystkie wcześniej, których nie poznałam nawet z opowieści. Za dwadzieścia lat nasze córki ze swoimi dziećmi, kolejnym pokoleniem wplecionym w koło życia. Rodzimy się z bagażem doświadczeń i wiedzy naszych przodkiń. Dajemy życie przekazując wiedzę, kulturę i tradycje następnemu pokoleniu. Jesteśmy jak filary mostu, sprawiające, że droga może pójść dalej. Ze wszystkich ciężarów przeszłości odrzucamy połowę dla dobra naszych dzieci. Każda chce zbudować coś lepszego niż poprzedniczka. Tupiemy nogą na błędy naszych babek i rzucamy się popełniać własne. A przecież korzenie przypominają o sobie. Przepracowane, zgarbione, bez prawa do siebie, ciągną nas czasem w dół poczuciem braku wartości. A w naszym świecie już dawno możemy chodzić do szkoły i zdobywać tytuły magistra. Nie ma już przecież chusty i zapaski, nosimy modne spodnie, szpilki i perfumy. ...

Zmierzch

Pewna osoba powiedziała mi ostatnio, że chyba lubię zachody słońca, ponieważ często je fotografuję i wrzucam w internet.  Myślałam trochę nad tym stwierdzeniem i doszłam do wniosku, że wiele w nim prawdy.  Nie widziałam nigdy dwóch identycznych zachodów, chociaż krajobraz za oknem nie zmienia się codziennie, nie podróżuję, nie przeprowadzam się co chwila. A jednak każdy z nich był niepowtarzalny. Spektakl rozgrywający się na niebie przez zaledwie kilkanaście minut zachwyca za każdym razem. Paleta ciepłych barw od żółci, czerwieni przez róż i fiolet aż po zimny, bladoniebieski zenit i ciemniejący granatem wschodni horyzont. Do tego chmury, lub ich brak. Czasem puszyste obłoczki wylegujące się w ostatnich promieniach słońca, czasem masywniejsze, cięższe, szaro-bure, które zastygają na moment ogrzewając brzuchy w purpurowych promieniach. Nieraz pierzaste obłoczki ledwo widoczne na wysokim niebie złocące się pięknie. Bywają i potężne nabrzmiałe od deszczu przez które ledwie prześw...

Lato wszędzie

 Upał wyziera z rozpalonej ziemi. Wije się pomiędzy łanami dojrzewającego zboża. Zbiera ich mączny zapach pieszczony przez promienie słońca  I zanosi wprost do nozdrzy szukających powietrza. Oblepia liście rumianku i ciążąc przygniata do ziemi. Smuci świeże kwiaty, które spuszczają swoje piękne oblicza ku rosie, która jeszcze kilka godzin nie nadejdzie. Usypia ptaki w swych nadrzewnych gniazdach, uciszając ich codzienne wesołe trele.  Tańczy z wiatrem wplątując we włosy rozgrzane długie palce. Chciałby pieścić rozleniwione ciało, ale cóż on - wymysł szatana - może wiedzieć o czułym dotyku. Kochanek słońca, zrywa jego promienie rzucając wprost w rozgrzane twarze. Oplata swoją mocą drobinki piasku i rozgrzewa je wprost do czerwoności. Panoszy się uparcie między domami, na ulicy, chodniku, nawet na tarasie. Płacze drobnymi łzami na zimnej szklance wody. Odchodzi niechętnie za pomarańczowymi promieniami zachodzącego słońca.  Zostawia ciepłe drewniane deski w altanie, roz...