Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2024

Szczęście

Patrzeć w oczy i nie czuć zawstydzenia, zażenowania, skrępowania i strachu. Dostrzegać dziesiątki kolorów tęczówki, uczyć się na pamięć jak mapy przed podróżą. Znać układ rzęs na pamięć i móc policzyć je wszystkie. Dostrzegać każde zmrużenie, dwie zmarszczki uśmiechu i kilka ironii.  Mówić otwarcie i szczerze, nie skrywając niczego za zasłoną milczenia. Wystawiać się odważnie na ocenę, bez strachu o zranienie. Przyjmować słowa jak dobre wróżby, bez potrzeby obawy o ostre brzytwy. Odsłaniać się po kawałku i nie czuć ran cudzej opinii.  Być obok bez krzty skrępowania. Bez drżącej w powietrzu namiętności. Bez seksualnych podtekstów. Czuć ciepło, zapach, dłoń na ramieniu. Przyjmować jak skarby, gromadzić w sercu. Pamiętać delikatność dotyku i nie chcieć niczego więcej.  Śmiać się wspólnie, uśmiechać do siebie. Żartować, docierać i wbijać szpileczki. Bawić się wspólnie z sobie znanych żartów. Mieć maleńkie tajemnice i wielkie powierzone sekrety. Liczyć na siebie i wspierać wz...

Nikt nie obiecuje jutra

 Nic nie daje gwarancji jutra. Rześkiego poranka wśród mgieł, Słońca tańczącego na miękkich lokach I ptaka gwiżdżącego na drzewie. Nie każdemu będzie dane się zbudzić, Poczuć ciepły aromat kawy, Wdychać wilgotne, drżące powietrze  I dotknąć w przelocie kołyszącej się trawy. Nic nie daje gwarancji szczęścia, Egoistycznego poczucia spełnienia, Nie ma wygranych losów  Na tej niepewnej loterii. Nie każdemu ta sama gwiazda Przyświeca na drodze życia, Dając to, co innym zabrane, We łzach i smutkach stracone. Nic nie daje gwarancji miłości. Dłoni bezpiecznie zamkniętej w dłoni, Głębi spojrzenia, niemego porozumienia, Ciszy najpiękniej brzmiącej w niedopowiedzeniach. Nie każdy ma szczęście być kochanym jak chce, Wypełniać pustki duszy uczuciem drugiego, Dzielić troski i mnożyć radości, Być obok, a jednak jednością.

Wiatr

Skrzy się łza srebrzyście w kąciku, Milkną usta w pół słowa po cichu, Brew opada, nie dziwi się więcej, Błądzi mrok po przymkniętej powiece. Serce gaśnie, nie walczy, nie bije, Ziąb jak żmija się czai i wije, Jad zagościł w serdecznym uśmiechu, Ból wypełza przy każdym oddechu. Zaciskają się pięści bezsilne ze złości, Dusza rwie się do wiecznej wolności. Barki zdjąć chcą udrękę i trudy, Znika wspomnienie misternej ułudy. Strach i boleść już tron zajmują należny. Smutek duszę spowija bezbrzeżny. Wiej mi wietrze, wiej czysty i mocny, Łzy mi osusz, potargaj mi włosy. Wiej mi wietrze, żal przegoń, zduś strach, Wpuść nadzieję, niech karmi mnie w snach. Wiej mi wietrze i zimą i wiosną, Niech mi skrzydła nareszcie urosną , Niech mnie niesie ta pieszczota kojąca, Gdzie kraina jest mlekiem płynąca. Wiej mi wietrze, oczyść serce i duszę  Niechże do życia wreszcie je zmuszę.