Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2023

Wielka Artystka

 Znam wielką artystkę.  Poznałam ją w dresie i bez makijażu stojącą pod szkołą w oczekiwaniu na córkę. Ot, zwyczajna mama jakich wiele. Zawsze zaangażowana, czy to w klasową wigilię, czy w pieczenie babeczek, czy zabawy andrzejkowe dla pierwszej klasy. Ślązaczka z krwi i kości. Nie tylko dlatego, że tu się urodziła i wychowała, ale głównie dlatego, że w jej sercu goszczą wartości bliskie każdemu Ślązakowi. Dłuższy czas znałam ją tylko jako kobietę podobną do mnie, która stara się jak najlepiej wychować dzieci, zrobić zakupy, ogarnąć dom i przy tym wszystkim nie zwariować.  Później poznałam drugą Martynę. Taką, która przekonana o własnej artystycznej wartości, talencie i zdolnościach, przy tym bez krzty zarozumialstwa czy pychy wychodzi na scenę. Patrzę na nią i podziwiam za jej pewność siebie, odwagę, swobodę i naturalność. Osobiście czuje w sobie wielki niedosyt tych cech. A ona w swoim otoczeniu tworzy z kilkorgiem przyjaciół zespół, który jest tak samo niepowtarzalny ...

Może

 Może nie widać wciąż moich starań,  może wysiłki są nadaremne,  może mi już nie wychodzi ochota, Może zmęczenie zdobywa przewagę, Może siadłam sobie w kąciku, Zapłakałam cicho nad sobą, Złożyłam ręce w poddańczym geście, Zrezygnowałam z walki o wszystko. Może gubię się po raz setny, Może kompas pogubił kierunki, Może się chwieje moja pewność siebie, Może odwagi zaczyna brakować ,  Może się śmieje ze mnie przypadek, Że wpadam wciąż w jego okropne pułapki, Że nieporadnie wyciągam wciąż rękę W nadziei gasnącej, że mnie ktoś złapie. Może nie umiem w te wszystkie gierki, Może jestem zbyt prosta i głupia, Może za szczera w uczuciach i słowach, Może kłamstwami zdobywam odwagę, Może nie umiem powiedzieć nic na głos, Przelewam prawdę na kilobajty, Podaję na tacy szyfr do mojej duszy, Wydając się przy tym na biczowanie. Może nie potrafię uwierzyć na słowo, Może i czyny nie są mi dowodem, Może moja wiara za bardzo się chyli, Może nie uwierzę w nic i nikomu, Może już na zawsze ...

Mikołaj

 Pamiętacie swoje najbardziej niezwykłe wizyty Mikołaja?? W ogóle Jego wizyty? Ja miałam to szczęście, że do mnie kilka razy przyszedł. O szczegółach za chwilę, ale pomyślałam o tym dziś, kiedy staram się po cichu przygotować dzieciom niespodzianki, że miałam naprawdę szczęście. Do moich dzieci nigdy nie przyszedł żywy Mikołaj, nie licząc tego w przedszkolu. Ja pamiętam dwoje odwiedzin, a jedno - że się tak wyrażę - pośrednie. Zastanawiam się nad tym dziś, jako dorosła, jako matka, ile zachodu sprawiło moim Rodzicom sprawienie mi takiej niespodzianki. Dzisiaj wiem, że starając się zapewnić mi atrakcje w postaci Mikołaja (oraz diabła jednym razem !!) pokazali swoje uczucia do mnie. I chociaż wtedy rozmawiałam po prostu ze świętym Mikołajem, to dziś wiem ile frajdy i radości mają rodzice i jak bardzo muszą kochać swoje dzieci, żeby coś takiego im sprawić.  Pierwszy, którego pamiętam, to wtedy gdy miałam 4-5 lat (Mamo, uściślij). Wiem, że byłam wtedy tylko ja, ciemność za oknem, ...