Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2019

potwory

Wróciły. Podstępne, bezwstydne, sprytne maszkarony. Wyciągają swoje ogromne zakrzywione szpony, chwytają za gardło, trzymają długo, aż do utraty tchu. Wbijają kły w serce wysysając krew zmieszaną ze strachem i adrenaliną. Przychodzą nocą, kiedy jest się najbardziej bezbronnym. Poruszają się bezszelestnie, szybko, to jak wyglądają bardziej wyczuwam niż wiem na pewno. Buszują po mojej głowie przeszukując zakamarki mojej pamięci, nawet te których sama nie jestem świadoma. Wyławiają dawne wspomnienia, ludzi, przyjaciół, bliskich, kochanych. Mieszają wszystko w przeklętym kociołku dodając porcje strachu, śmierci, potu, łez... Ciskają we mnie jak w tarczę strzelniczą, za każdym razem trafiając w dziesiątkę. Bezradność snu mnie zniewala. Nie mogę wykonać żadnego ruchu a one robią, co chcą, każąc mi się przyglądać. Obrazy przesuwane przed oczami zostają już w głowie na zawsze. Nieodzownie i ostatecznie. Wszystko wszędzie porozsypywane, bałagan w całym archiwum, na środku sterta strzępków myśli...

A gdyby tak....

Zobaczyć słońce skąpane w Saharze Poczuć na twarzy chłód różowej mgły Zanurzyć stopy w lazurowej wodzie Wpleść we włosy równikowy pasat Powąchać kwiaty których u nas nie ma Zjeść słodką pomarańczę prosto z drzewa Przepłynąć jachtem kawałek oceanu Zmarznąć do kości na szczycie lodowca Przejść swobodnie pod brzuchem żyrafy Policzyć gwiazdy odbite w Ontario Odetchnąć powietrzem najczystszych lasów Jeździć na koniu po stepach Australii Spocić się na szlaku w Amazońskiej dżungli Posłuchać grzmotu ogromnego wodospadu Spędzić wieczór nad różowym jeziorem Zjeść śniadanie na toskańskim tarasie Rozpłynąć się w słodyczy bułgarskiego wina Odurzyć się zapachem angielskich wrzosowisk Poczuć drżenie na koncercie w Wiedniu Poznać bajecznie bogatego maharadżę Spojrzeć bez strachu w oczy kenijskiemu lwu Być wielkim tygrysem i przemierzyć tajgę Zamienić się w ptaka i szybować nad górami Rozpalić iskrę, która dawno zgasła Znaleźć krzemienie i wzniecić ogień Ogrzać od niego zam...

zegarek

"Nosi Pani zegarek na prawej ręce?" - zapytała pani zegarmistrz tonem najwyższego zdziwienia, jakbym była niespełna rozumu i pomyliła ręce. I chociaż przez kilka lat nie nosiłam zegarka ponieważ go nie posiadałam, to intuicyjnie i zgodnie z własnymi przekonaniami i przyzwyczajeniami założyłam jednak na prawą. Hmm... Ale dlaczego? Trudno powiedzieć. Zaczęłam chyba w szkole, już nie pamiętam, czy jeszcze w ogólniaku, czy już na studiach. Było to bardzo praktyczne. Podczas pisania notatek mogłam bez ostentacji sprawdzić godzinę. A bywało, że czasami dłużyły się w nieskończoność. Pamiętam z czasów studenckich, że profesorowie krzywym okiem patrzyli na studentów sprawdzających godzinę na wykładzie. Każdy z nich przekonany był o tym, że jego przedmiot jest najbardziej godzien zainteresowania studenckiej braci. Nasze zdanie w tym temacie było nieco inne, stąd niecierpliwe odliczanie do końca. Jeden z naszych profesorów, który miał z tysiąc lat albo więcej, szczególnie komentował spr...