Czuję na karku ciepły oddech śmierci. Owija moją szyję kuszącym pocałunkiem zapomnienia. Wlewa się w serce kłującą tęsknotą. Nęci wizjami lepszego świata. Masuje mi ramiona obiecując ucieczkę od bólu. Nie patrzy mi w oczy, unika spojrzenia. Nie odpowiada na żadne pytania. Jej lodowata bliskość powoli zamraża mi serce. Szponami maluje wzory żył na moich rękach. Cicho nuci upiorne kołysanki, odrywając od świata, od życia, istnienia. Wpada na chwilę w najmroczniejszych momentach. Wyciąga do mnie rękę, a ja wciąż się waham. Czy może mi obiecać, że nic już nie będę czuła? Czy zapewni mi utratę pamięci tego życia? Czy wymaże pragnienia serca i rozumu? Krzywi się na moje poczucie obowiązku. Bo jak to tak można oddać się jej bez niczego, kiedy mam jeszcze tyle do zrobienia? I ulubiona kawa jeszcze leży w szafce, tyle prania w koszu i niezrobione zakupy. Jeszcze jakieś obiecane spotkania, niedopowiedziane rozmowy, nieumyty kubek po herbacie. Jeszcze czasem poruszy serce jakaś nierozsądna d...
"Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa" /J.Słowacki/