Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2023

Szukam siebie

 Szukam siebie.  Wśród oczekiwań innych. Pomiędzy zawieszonymi dla mnie poprzeczkami. Odbijam się w lustrze cudzym wyobrażeniem. Rozważam siebie pomiędzy "powinnam", a "mogę". Strzelam pętami dawnych ograniczeń. Ciągle mi jeszcze wiele nie wypada.  Szukam siebie. W cudzych opowieściach. W historiach obcych ludzi. W uczuciach innych serc. Wśród sprzedawanych mi codziennie obcych mi pragnieniach. Pomiędzy zazdrością a szczęściem. Gdzieś na granicy tego, co prawdziwe. Szukam siebie. Przy zgiełku za ciasnych ulic. Przy gwarze pustych słów. Przeciw niespełnionym obietnicom i w zgodzie ze ślepotą losu. Między tym co niepowtarzalne, a tym co sztampowe. Wśród plastikowych, laleczkowatych ludzi. Wśród pięknych dusz, co lśnią jak diament. Szukam siebie. Pomiędzy wagą, a lodówką. Miedzy kieliszkiem wina, a filiżanką kawy. Między zachwytem, a goryczą porażki. Między ukochaną samotnością, a wytęsknionym towarzystwem. Między ciszą, a muzyką. Między wygodnym posłuszeństwem, a wa...

Ktoś mówi...

 Ktoś mówi "piękna", a ja liczę tylko zbędne kilogramy.  Ktoś mówi "mądra", a ja dopatruje się w tym szczerego sarkazmu. Ktoś mówi "super", a ja myślę, że miał na to lepszy pomysł.  Ktoś mówi "jesteś niezastąpiona", a ja myślę, że mógłby mi wytknąć milion pomyłek.  Ktoś mówi "fajnie że jesteś", a ja myślę, że lepiej gdyby mnie jednak nie było. Ktoś mówi "tęskniłem" a ja wiem, że poczuł tylko ulgę.  Ktoś mówi "co byśmy bez Ciebie zrobili", a ja myślę że ktoś inny zrobiłby to lepiej. Ktoś mówi "dasz radę", a ja bym wolała sobie odpuścić. Ktoś mówi, że jestem mądra, a ja szukam swoich błędów i wystawiam najgorszą ocenę. Ktoś mówi, że posłuchał mojej rady, a ja żałuję, że się odezwałam.  Ktoś mówi, że beze mnie sobie już nie wyobraża, a ja myślę, że ma ciasne horyzonty. Ktoś mówi, że jestem dobra w swojej robocie, a ja się czuję totalną porażką i chciałabym robić wszystko jeszcze lepiej.  Ktoś mówi, że świetnie...

Spacer

 Marzy mi się słoneczny dzień. Z przyjemnym miodowym słońcem delikatnie otulającym twarz i biegającym promieniami po rozwianych włosach. Z lekkim wiatrem. Takim muskającym szyję niczym jedwab. I droga. Naturalna, nierówna, wśród wysokich sosen, ciemnych buków i wyniosłych topoli. Z kamykami, które miałabym ochotę zabrać ze sobą na pamiątkę. Pachnącą wilgotnym mchem i mokrą ziemią. Z szeleszczącymi pod stopami liśćmi, które poruszone stopą pachną złotą jesienią. Z trzaskającymi pod nogą gałązkami. Z ciemnymi zaułkami gdzie za dnia chowa się wilgotna mgła. Z przejrzystymi polanami, wśród strzelistych sosen, pachnących żywicą i szyszkami. Taka droga wśród ciszy. Z odgłosem ptaków i spłoszonych saren. Gdzie własny oddech wydaje się zbyt głośny. Gdzie uciekają w niebo wszystkie trudne myśli. Gdzie twarz uśmiecha się do błękitnego nieba. Gdzie łzy płyną dając ukojenie. Gdzie zostawia się troski, problemy i żale. Gdzie zmęczone ciało daje poczucie szczęścia. Droga na której można zatrzym...